Dzisiaj mija ostatni dzień naszego pobytu w San Gil. Rano po obfitym, owocowym śniadaniu na bazarku wybraliśmy się w kierunku wodospadu Juan Curi.
Jest to niesamowite miejsce. Całą drogę prowadziły nas za sobą przeróżne, małe i duże, kolorowe motyle.
Bujna roślinność i przepływające strumyki dodawały klimatu, a sam wodospad zachwycał. Jest on węższy niż cudowny El Nicho na Kubie, ale za to bardzo wysoki. Rozbiliśmy się na pobliskich skałkach i kilka godziny spędziliśmy przy nim, kąpiąc się w wodzie, plażując i obserwując ludzi uprawiających rappeling (tj schodzenie z góry po wodospadzie w dół).
Bardzo miło, przyrodniczo spędziliśmy dzisiejszy dzień, po czym wróciliśmy busikiem do San Gil. Ledwo zdążyliśmy przed zamknięciem bazarku, ale na szczęście udało się kupić przepyszne soki ze świeżych owoców. Potem obiad, wypłata pieniędzy i powoli szykujemy się do długiej 11h drogi do Medellin z Expreso Brasilia....
Jest to niesamowite miejsce. Całą drogę prowadziły nas za sobą przeróżne, małe i duże, kolorowe motyle.
Bujna roślinność i przepływające strumyki dodawały klimatu, a sam wodospad zachwycał. Jest on węższy niż cudowny El Nicho na Kubie, ale za to bardzo wysoki. Rozbiliśmy się na pobliskich skałkach i kilka godziny spędziliśmy przy nim, kąpiąc się w wodzie, plażując i obserwując ludzi uprawiających rappeling (tj schodzenie z góry po wodospadzie w dół).
Bardzo miło, przyrodniczo spędziliśmy dzisiejszy dzień, po czym wróciliśmy busikiem do San Gil. Ledwo zdążyliśmy przed zamknięciem bazarku, ale na szczęście udało się kupić przepyszne soki ze świeżych owoców. Potem obiad, wypłata pieniędzy i powoli szykujemy się do długiej 11h drogi do Medellin z Expreso Brasilia....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz