Rano, nie daliśmy się zniechęcić brzydkiej pogodzie i wybraliśmy się rano pociągiem lasu bambusowego. Bilet do stacji
saga-arashiyama to koszt 240 yen. Ze stacji do lasu bambusowego idzie się spacerem około 10 minut. Drugi raz gdybym wybierał się w to miejsce, to ze stacji kolejki kierowałbym się na początku na świątynię
TenryuJi. Po zobaczeniu świątyni i jej przepięknego ogrodu wychodzi się praktycznie przy samym lesie bambusowym.
 |
| Las bambusowy |
My skierowaliśmy się jednak na las bambusowy, dlatego też aby zwiedzić świątynię musieliśmy się trochę cofnąć
 |
| Ogrody w TenryuJi |
 |
| Ogrody w TenryuJi |
Po zakończeniu zwiedzania postanowiliśmy przetestować ryżowe naleśniki w syropie. Niestety okazało się że jedynie ładnie wyglądają, a w smaku nie są już tak dobre.
 |
| Ryżowe naleśniki |
Następnie kolejką ze stacji
Randen Saga, która znajduje się jakieś 300 metrów piechotą od stacji Saga-Arashiyama, pojechaliśmy do stacji
Katabira no Tsuji gdzie zmieniliśmy pociąg na taki jadący do
Ryoanji. Była to wyjątkowa podróż ze względu na
zabytkową kolejkę, tak różną od wszechobecnych shinkansenów i innych rodzajów szybkich pociągów. W trakcie podróży przejeżdżaliśmy przez tunele z kwitnących wiśni. Był to przepiękny widok, którego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach.
Po dotarciu na miejsce udaliśmy się piechotą do świątyni
RyoanJi. Po drodze natknęliśmy się na Panią jadącą na rowerze z parasolką (jest to dość popularny widok w Japonii) oraz przepiękną wiśnię:
 |
| Rowerem z parasolką |
 |
| Wiśnia |
W świątyni tej jest kamienny ogród podziwiany przez wszystkich turystów.
 |
| Ogród kamienny |
Niestety ze względu na padający deszcz zwiedzanie świątyni nie należało do najprzyjemniejszych. Poza kamiennym ogrodem Zen, świątynia oferuje również tradycyjne ogrody z różnorodnymi gatunkami kwitnących wiśni. Mimo niesprzyjającej pogody niektóre widoki i tak zapierały dech w piersiach.
 |
| Płatki wiśni na jeziorze |
Na koniec zwiedzania zdecydowaliśmy się na rozgrzewający udon oraz zieloną herbatę pudrową - Matcha w restauracji nieopodal parkingu dla autokarów i taksówek. Udon, mimo że drogi, był bardzo smaczny. Herbatę pudrową piliśmy pierwszy raz w życiu i bardzo nam od razu posmakowała.
 |
| Herbata Matcha |
Ze względu na pogodę, taksówką przemieściliśmy się do świątyni
KinkakuJi gdzie mieliśmy okazję podziwiać z bliska Złoty Pawilon. Nawet mimo padającego deszczu i zachmurzonego nieba robił on niesamowite wrażenie.
 |
| Złoty Pawilon |
 |
| Złoty Pawilon wśród drzew |
 |
| Duże drzewko bonsai z podporami |
Na koniec wizyty w świątyni KinkakuJi spotkaliśmy Japońskich uczniów którzy w ramach odrabiania lekcji z angielskiego mieli przeprowadzić z nami krótki wywiad. Zdania które mieli zapisane na kartce odczytywali bardzo zgrabnie, jednak nic ponad to nie umieli powiedzieć :). Znajomość angielskiego w Japonii nie jest na najwyższym poziomie.
 |
| Japońscy uczniowie |
Autobusem linii 12 udaliśmy się w stronę zamku
Ninjojo. Niestety gdy dotarliśmy na miejsce o 16:05 okazało się, że kasy zostały właśnie zamknięte. Zamek otwarty jest do godziny 17, ale kasy zamykają o godzinie 16.
Trochę niepocieszeni wsiedliśmy w autobus 101 jadący w kierunku stacji kolejowej Kioto.
Gdy dotarliśmy na miejsce postanowiliśmy coś zjeść bowiem byliśmy już głodni. Nie chcieliśmy w tej kwestii naśladować Japończyków, którzy zamiast zjeść wolą stać w kolejce, i dlatego wybraliśmy restaurację, która była pełna ale miała jeszcze jeden wolny stolik.
 |
| W kolejce po jedzenie |
Do obiadu pierwszy raz zamówiłem sobie ciepłą sake. Muszę przyznać, że bardzo mi smakowała.
 |
| Sake z pierożkami |
Gdy skończyliśmy jeść, dostaliśmy bardzo tajemniczy rachunek, z którego dla nas kompletnie nic nie wynikało. Na szczęście karta kredytowa pokryła tą kwotę bez większych problemów.
 |
| Ile zapłacić ?! |
|
|
Szukając wyjścia z pasażu handlowego Porta, natknęliśmy się na niespotykany w Polsce znak do "Pudrowego Pokoju". Japonki zwracają dużą uwagę na wygląd, dlatego też bardzo często poprawiają makijaż.
 |
| Pudrowy Pokój |