czwartek, 16 kwietnia 2015

Japonia - dzien 11

Dziś był nasz ostatni dzień w Japonii a co za tym idzie ostatnie spotkanie z ubranymi w maseczki Japończykami. 
W metrze
Na lotnisko przedostaliśmy się bezpośrednim pociągiem ze stacji Asakusa. Koszt biletu to 1290 yen. Ważne aby sprawdzić wcześniej o której odjeżdża pociąg gdyż nie kursują one zbyt często z tej stacji. Trzeba też zwrócić uwagę na sygnalizację na stacji, aby przypadkiem nie wsiąść do zwykłego podmiejskiego pociągu który na lotnisko nie dojeżdża. My wsiedliśmy do kolejki o 8:31 i na terminalu 1 lotniska Narita bylismy o 9:40.
Czasu na oddanie bezprzewodowego routera, nadanie bagażu i wydanie ostatnich yenów mieliśmy w sam raz. Nasz samolot wystartował punktualnie o 12:00 kończąc w ten sposób naszą przygodę z Krajem Kwitnącej Wiśni.

środa, 15 kwietnia 2015

Japonia - dzien 10

Dziś jest przedostatni dzień naszej wycieczki do Japonii.  Jutro o 12 mamy lot powrotny do Polski. 
Ostatni dzień zwiedzania postanowiłem rozpocząć od wyprawy w okolice stadionu na którym odbywają się walki sumo w dzielnicy Ryogoku.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Japonia - dzien 9

Nadszedł dzień opuszczenia Osaki i powrotu do Tokio.  Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę dworca kolejowego w Osaka. Po drodze zaskoczyło nas, że już przed otwarciem kasyna ustawiają się do niego kolejki zapalonych graczy. Widocznie każdy ma inny sposób na życie! 
Na podróż shinkansenem kupiliśmy zestaw sushi z omletem, tofu i grzybami oraz 3 pierogi z ryżem. Bardzo smaczne!
Shinkansen
Po dotarciu do Tokio metrem udaliśmy się do dzielnicy Asakusa gdzie znajdował się nasz hotel - Asakusa Ryokan Toukaiso. Hotel okazał się porażką pod każdym względem. Nie mogłem uwierzyć jakim cudem hotel ten ma na booking.com opinię 7.9/10 a na tripadvisor 4/5. Był to najgorszy z hoteli w których byliśmy w Japonii. Po wejściu do niego jedyne na co miało się ochotę to z niego wyjść... Pokój był mały i do tego z nieprzyjemnym zapachem. Zęby musieliśmy myć pod prysznicem ponieważ w malutkiej umywalce zlokalizowanej w przedpokoju było to niemożliwe. Był to też jedyny hotel bez "inteligentnej deski sedesowej". Odnosiłem wrażenie że od czasu budowy hotel nie doczekał się remontu. Cena hotelu była praktycznie identyczna jak Toyoko Inn w którym wcześniej byliśmy w Tokio. Nikomu nie jestem w stanie polecić tego hotelu. Wręcz każdego namawiałbym na znalezienie innego hotelu.
Ilekroć podróżuję metrem w Japonii, za każdym razem bardzo podobają mi się reklamy w metrze. Fascynujące jest też optymalne wykorzystanie przestrzeni reklamowej zwłaszcza przez wieszanie reklam nad głowami pasażerów.
Dziewczyny

Oh Baby
Wieczorem, wybraliśmy się na zwiedzanie pobliskiej okolicy. Zwabieni zapachem, spróbowaliśmy ciasteczek w kształcie rybki. Moja Żona zdecydowała się na wersję z czekoladą a ja z czerwoną fasolą. Muszę przyznać, że mój wybór był wybitnie nietrafiony podczas gdy ciastko mojej Żony było wyśmienite. Później spróbowaliśmy popularnych krakersów ryżowych smażonych na miejscu. Były bardzo smaczne.
Ryżowe krakersy
Na zakończenie dzisiejszego dnia wybraliśmy się do pobliskiego centrum handlowego. W pamięci utkwiły nam wielkie storczyki, które z daleka wyglądały zupełnie jak sztuczne.

Storczyki



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Japonia - dzien 8

Nie mieliśmy zbyt wielu punktów programu w Osace, dlatego też po leniwym poranku wybraliśmy się metrem do akwarium -  Osaka Aquarium Kaiyukan. Bilet wstępu to wydate 2300 yen ale można płacić kartą bez problemu. 
Sama akwarium jest dość duże i spokojne zwiedzanie zajmuje około 3 godzin. Warto wziąć ze sobą jakieś przekąski gdyż w środku jest chyba tylko jedna mała kawiarnia.W akwarium można zobaczyć różnorodne zwierzęta jak kraby-pająki, rekiny-młoty czy różnorodne meduzy.

Wydra

Rekin-młot

Kalmar

Krab-pająk

Meduza
Bardzo fajna jest możliwość dotykania ryb po wcześniejszym umyciu rąk. Można dotykać małe rekiny czy płaszczki.Nie przypominam sobie innego akwarium na świecie, w którym byłaby taka możliwość.
Po wyjściu z akwarium zdecydowaliśmy się spróbować lokalny specjał - takoyaki. Są to smażone kulki ciasta z nadzieniem z ośmiornicy. Niestety do dzisiaj nie wiem, czemu potrawa ta jest tak popularna bowiem mi w ogóle nie smakowała. Dla porównania zakupiłem takoyaki w dwóch barach, w każdym z nich smakowało tak samo źle.
Smażenie takoyaki
Takoyaki na talerzu
Po tej nieudanej przygodzie z japońską kuchnią udaliśmy się do wieży widokowej Tsutenkaku. Gdy wysiedliśmy z metra, okazało się że znaleźliśmy się po środku ulicy sex-shop'ów.  Okazuje się, że sklepy rozpusty w Japonii są bardziej otwarte na klientów niż ma to miejsce na przykład w Polsce. Wejście do przykładowego sklepu wygląda jak poniżej.

Wejście do Sex-shopu
W jednym sklepie do którego weszliśmy dominowały mangi w różnych wersjach i kolorach. Były też do kupienia wybrane części ciała mangi w wersji silikonowej :)
Dodatkowo można było wybierać spośród licznych filmów z których niektóre były odtwarzane w sklepie, żeby zapoznać się z tematyką przed zakupem..  Interesująca była możliwość zakupu płyty w zestawie z bielizną aktorki :)
Zestaw: film DVD z bielizną
Po tej krótkie chwili rozpusty udaliśmy się w stronę wieży Tsutenkaku.
Wejście na wieżę usytuowane jest w podziemiach, do których można dostać się windą lub schodami. 
Ze szczytu można podziwiać panoramę miasta Osaka. 
Osaka
Gdy opuściliśmy wieże udaliśmy się do zlokalizowanego przy samej wieży baru podającego kolejny lokalny smakołyk - Kushikatsu. Bar który wybraliśmy miał bardzo dobre oceny na tripAdvisor  i nazywał się Ganso Kushikatsu Daruma Janjanten. Kushikatsu to nic innego jak różne mięsa czy warzywa, smażone na głębokim tłuszczu i podawane na patyku. Pewnie dlatego, że wyglądaliśmy na zagubionych dostaliśmy na kartce instrukcję w jaki sposób należy jeść kushikatsu. Była bardzo pomocna a samo jedzenie znakomite!



Gdy się trochę wzmocniliśmy wróciliśmy do naszego hotelu w dzielnicy Juso. Dopiero teraz zauważyliśmy, że obok naszego hotelu Toyoko Inny zlokalizowany był jeden z hoteli miłości - My Dear II. 

sobota, 11 kwietnia 2015

Japonia - dzien 7

Po śniadaniu udaliśmy się pociągiem JR z dworca kolejowego Osaka do miejscowości Nara. W planie mieliśmy zobaczyć świątynię Todaiji oraz spotkanie z biegającymi po ulicach sarnami. Bilet w jedną stronę do Nara to koszt 800 yen, a pociąg jedzie 55 minut. Za bilet można zapłacić kartą w biurze JR, które znajduje się na dworcu kolejowym w Osaka.
Gdy dotarliśmy do Nary, przesiedliśmy się do autobusu aby dotrzeć pod samą świątynię. Jednorazowy bilet na autobus to 210 yen. Już po drodze naszą uwagę zwróciły biegające swobodnie sarny, które nawet czekały z przejściem przez ulicę aż światło zmieni się na zielone.
W pobliżu świątyni Todaiji saren jest bardzo dużo. Za 150 yen można kupić specjalne krakersy służące do dokarmiania saren. Gdy tylko kupiliśmy takie krakersy  pojawiło się koło nas chyba z 10 saren, które zaczęły mnie szturchać i podgryzać, do momentu aż nie oddałem im ostatniego krakersa. Wtedy poszły szukać innego turysty :)
W parku otaczającym świątynię, czas można spędzić bardzo przyjemnie a sama świątynia też robi wrażenie.
 


Jedyny problem sprawia dostępność jedzenie w parku otaczającym świątynie. Z restauracji do której weszliśmy wyproszono nas bowiem chcieliśmy zamówić jeden Udon do podziału na dwie osoby, jak to zawsze robiliśmy. Kelner stwierdził, że każda z osób musi zamówić przynajmniej jedno danie. Dlatego też zdecydowaliśmy się opuścić lokal a niewielki głód zaspokoiliśmy lodami.
Około godziny 15 byliśmy już ponownie na dworcu kolejowym w Nara. Przed wejściem na stację odwiedziliśmy pobliski supermarket w którym kupiliśmy opakowanie maki oraz kilka warzyw w tempurze. Po raz pierwszy też spotkaliśmy batoniki KitKat o smaku zielonej herbaty. Okazały się bardzo smaczne!
KitKat o smaku zielonej herbaty


Gdy wróciliśmy do Osaki, udaliśmy się w stronę zamku OsakaJo. Obawialiśmy się czy będzie otwarty, ale na stronie internetowej  znaleźliśmy informacje o wydłuzonych godzinach otwarcia w okresie kwitnienia wiśni. Niestety jak się okazało po dotarciu do zamku, wiśnie chyba już zdążyły przekwitnąć bowiem kasy były już zamknięte. Pozostało nam zrobienie zdjęcia zamku z zewnątrz.


W parku otaczającym zamek, odbywały się liczne imprezy japońskiej młodzieży w większości zakrapiane alkoholem.
Ponadto mieliśmy wrażenie że za chwilę w parku odbędzie się bal przebierańców. Świadczyły o tym stroje Japonek.


My jednak nie mieliśmy odpowiednich strojów na udział w balu przebierańców dlatego zdecydowaliśmy się na powrót do hotelu.


Japonia - dzien 6


Z samego rana po zjedzeniu zakupionego w markecie 7eleven śniadaniu, ruszyliśmy do Zamku Ninjojo do którego nie udało nam się wczoraj dostać.Na miejsce dotarliśmy autobusem linii 9 z dworca kolejowego Kioto. Dziś na szczęście nie mieliśmy już problemów z dostaniem się do środka. 
W środku zaskoczyła mnie informacja, że pałac Ninomaru można zwiedzać jedynie do godziny 16, a co za tym idzie wchodząc do całego kompleksu na chwilę przed zamknięciem kas, można nie wejść do pałacu Ninomaru. Należy o tym pamiętać planując zwiedzanie gdyż to właśnie w tym pałacu są drewniane podłogi po których jak się chodzi to słychać ćwierkanie ptaków. Efekt jest na prawdę interesujący. Ćwierkanie to miało informować o tym, że na zamku znajdować się mogli nieproszeni goście. Słuchając tego ćwierkania zastanawiałem się czy w Polsce taki efekt nie zostałby uznany za złe położenie podłogi a fachowiec określony mianem partacza :)
Park otaczający pałac robi wrażenie.

W parku są też przepiękne kwitnące wiśnie. Dlatego polecam wszystkim odwiedziny w Ninjojo w okresie kwitnienia wiśni. Z informacji przed wejściem do zamku wynika, że wieczorem można podziwiać kompleks z podświetlonymi drzewami w godzinach 18 -21. My uznaliśmy, że zadowolimy się porannym zwiedzaniem bowiem i bez specjalnego oświetlenia wiśnie wyglądały zjawiskowo.


Z zamku autobusem linii 9 przedostaliśmy się do Horikawa Imadegawa gdzie przesiedliśmy się w autobus linii 59 do Imperial Palace. Czekając na autobus 59 weszliśmy do pobliskiego supermarketu w poszukiwaniu jedzenia. Kupiliśmy 8 pierożków z mięsem,  które podgrzaliśmy w dostępnej mikrofali. Pych! A koszt tych pierożków o jedynie 100yen!
W ogrodach imperialnych było bardzo spokojnie i mało turystów. Na wejście do pałacu potrzebna jest rezerwacja której nie mieliśmy. Dlatego też nasza wizyta ograniczyła się do spacerowania po parku.
Ogrody Imperialne
Po wyjściu z ogrodów, udaliśmy się w stronę dworca kolejowego Kioto aby złapać shinkansen do Osaki. Po drodze zjedliśmy ciasteczko ryżowe z zielonej herbaty wypełnione nadzieniem z zielonej fasoli oraz spotkaliśmy japońską wersję "Bronkobusa".

"Bronkobus" w wersji japońskiej

Ciasteczko z zielonej herbaty i czerwonej fasoli
Przed wejściem do pociągu zjedliśmy jeszcze na dworcu Udon, który był zarówno bardzo smaczny jak i bardzo tani. Warto odwiedzić to miejsce czekając na pociąg w Kioto.
Bar Udon
W Osace przywitało nas słońce. Nasz hotel okazał się zlokalizowany w dzielnicy rozpusty - Sakaemachi. Niestety po dotarciu do hotelu otrzymaliśmy pokój przy samej windzie i co za tym idzie każdy przejazd windy był u nas doskonale słyszalny. Po pewnym czasie przywykliśmy jednak do tego hałasu i zrezygnowaliśmy ze miany pokoju.
Po rozpakowaniu bagaży moja Żona chciała trochę odpocząć, a ja wybrałem się na krótki spacer po okolicy. W trakcie tego spaceru przetestowałem ryżowy alkohol Hakata No Hana Scochu. Muszę przyznać, że posmakowały mi ryżowe alkohole dostępne w Japonii. Spacerując po dzielnicy Juso, nie mogłem zrozumieć na czym polega to, że w Japonii prostytucja jest zakazana.

Wieczorem, gdy już zgłodnieliśmy udaliśmy się na kolację do baru serwującego tradycyjne naleśniki zwane okonomiyaki - Negiya Yamamoto Honten Restaurant. Przed jedzeniem mieliśmy okazję spróbować popularnego w Japonii stania w kolejce do restauracji. Co ciekawe, kelnerka zbierała zamówienia już w momencie gdy staliśmy w kolejce. Monotonne czekanie w kolejce próbowała umilić nam jedna Japonka zagadując nas, niestety my ciągle nie znaliśmy japońskiego, a ona żadnego innego języka poza japońskim, zatem niewiele z tej pogadanki wyszło.
Wizyta w tej restauracji była naprawdę ciekawym przeżyciem, a jedzenie było bardzo smaczne. Podobno właśnie w Osaka są jedne z lepszych okonomiyaki.
Kolejka do restauracji

Wnętrze restauracji
Naleśnik - okonomiyaki

piątek, 10 kwietnia 2015

Japonia - dzien 5

Rano, nie daliśmy się zniechęcić brzydkiej pogodzie i wybraliśmy się rano pociągiem lasu bambusowego. Bilet do stacji saga-arashiyama to koszt 240 yen. Ze stacji do lasu bambusowego idzie się spacerem około 10 minut. Drugi raz gdybym wybierał się w to miejsce, to ze stacji kolejki kierowałbym się na początku na świątynię TenryuJi. Po zobaczeniu świątyni i jej przepięknego ogrodu wychodzi się praktycznie przy samym lesie bambusowym.
Las bambusowy
My skierowaliśmy się jednak na las bambusowy, dlatego też aby zwiedzić świątynię musieliśmy się trochę cofnąć
Ogrody w TenryuJi

Ogrody w TenryuJi


Po zakończeniu zwiedzania postanowiliśmy przetestować ryżowe naleśniki w syropie. Niestety okazało się że jedynie ładnie wyglądają, a w smaku nie są już tak dobre.
Ryżowe naleśniki
Następnie kolejką ze stacji Randen Saga, która znajduje się jakieś 300 metrów piechotą od stacji Saga-Arashiyama,  pojechaliśmy do stacji Katabira no Tsuji  gdzie zmieniliśmy pociąg na taki jadący do Ryoanji. Była to wyjątkowa podróż ze względu na zabytkową kolejkę, tak różną od wszechobecnych shinkansenów i innych rodzajów szybkich pociągów. W trakcie podróży przejeżdżaliśmy przez tunele z kwitnących wiśni. Był to przepiękny widok, którego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach.
Po dotarciu na miejsce udaliśmy się piechotą do świątyni RyoanJi. Po drodze natknęliśmy się na Panią jadącą na rowerze z parasolką (jest to dość popularny widok w Japonii) oraz przepiękną wiśnię:
Rowerem z parasolką

Wiśnia

W świątyni tej jest kamienny ogród podziwiany przez wszystkich turystów.

Ogród kamienny
Niestety ze względu na padający deszcz zwiedzanie świątyni nie należało do najprzyjemniejszych. Poza kamiennym ogrodem Zen, świątynia oferuje również tradycyjne ogrody z różnorodnymi gatunkami kwitnących wiśni. Mimo niesprzyjającej pogody niektóre widoki i tak zapierały dech w piersiach.

Płatki wiśni na jeziorze
Na koniec zwiedzania zdecydowaliśmy się na rozgrzewający udon oraz zieloną herbatę pudrową - Matcha  w restauracji nieopodal parkingu dla autokarów i taksówek. Udon, mimo że drogi, był bardzo smaczny. Herbatę pudrową piliśmy pierwszy raz w życiu i bardzo nam od razu posmakowała.

Herbata Matcha

Ze względu na pogodę, taksówką przemieściliśmy się do świątyni KinkakuJi gdzie mieliśmy okazję podziwiać z bliska Złoty Pawilon. Nawet mimo padającego deszczu i zachmurzonego nieba robił on niesamowite wrażenie.
Złoty Pawilon

Złoty Pawilon wśród drzew

Duże drzewko bonsai z podporami
Na koniec wizyty w świątyni KinkakuJi spotkaliśmy Japońskich uczniów którzy w ramach odrabiania lekcji z angielskiego mieli przeprowadzić z nami krótki wywiad. Zdania które mieli zapisane na kartce odczytywali bardzo zgrabnie, jednak nic ponad to nie umieli powiedzieć :). Znajomość angielskiego w Japonii nie jest na najwyższym poziomie.
Japońscy uczniowie

Autobusem linii 12 udaliśmy się w stronę zamku Ninjojo. Niestety gdy dotarliśmy na miejsce o 16:05 okazało się, że kasy zostały właśnie zamknięte. Zamek otwarty jest do godziny 17, ale kasy zamykają o godzinie 16.  
Trochę niepocieszeni wsiedliśmy w autobus 101 jadący w kierunku stacji kolejowej Kioto.
Gdy dotarliśmy na miejsce postanowiliśmy coś zjeść bowiem byliśmy już głodni. Nie chcieliśmy w tej kwestii naśladować Japończyków, którzy zamiast zjeść wolą stać w kolejce, i dlatego wybraliśmy restaurację, która była pełna ale miała jeszcze jeden wolny stolik.
W kolejce po jedzenie

Do obiadu pierwszy raz zamówiłem sobie ciepłą sake. Muszę przyznać, że bardzo mi smakowała. 
Sake z pierożkami
Gdy skończyliśmy jeść, dostaliśmy bardzo tajemniczy rachunek, z którego dla nas kompletnie nic nie wynikało. Na szczęście karta kredytowa pokryła tą kwotę bez większych problemów.
Ile zapłacić ?!

Szukając wyjścia z pasażu handlowego Porta, natknęliśmy się na niespotykany w Polsce znak do "Pudrowego Pokoju". Japonki zwracają dużą uwagę na wygląd, dlatego też bardzo często poprawiają makijaż.
Pudrowy Pokój