Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shinkansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shinkansen. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2015

Japonia - dzien 9

Nadszedł dzień opuszczenia Osaki i powrotu do Tokio.  Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę dworca kolejowego w Osaka. Po drodze zaskoczyło nas, że już przed otwarciem kasyna ustawiają się do niego kolejki zapalonych graczy. Widocznie każdy ma inny sposób na życie! 
Na podróż shinkansenem kupiliśmy zestaw sushi z omletem, tofu i grzybami oraz 3 pierogi z ryżem. Bardzo smaczne!
Shinkansen
Po dotarciu do Tokio metrem udaliśmy się do dzielnicy Asakusa gdzie znajdował się nasz hotel - Asakusa Ryokan Toukaiso. Hotel okazał się porażką pod każdym względem. Nie mogłem uwierzyć jakim cudem hotel ten ma na booking.com opinię 7.9/10 a na tripadvisor 4/5. Był to najgorszy z hoteli w których byliśmy w Japonii. Po wejściu do niego jedyne na co miało się ochotę to z niego wyjść... Pokój był mały i do tego z nieprzyjemnym zapachem. Zęby musieliśmy myć pod prysznicem ponieważ w malutkiej umywalce zlokalizowanej w przedpokoju było to niemożliwe. Był to też jedyny hotel bez "inteligentnej deski sedesowej". Odnosiłem wrażenie że od czasu budowy hotel nie doczekał się remontu. Cena hotelu była praktycznie identyczna jak Toyoko Inn w którym wcześniej byliśmy w Tokio. Nikomu nie jestem w stanie polecić tego hotelu. Wręcz każdego namawiałbym na znalezienie innego hotelu.
Ilekroć podróżuję metrem w Japonii, za każdym razem bardzo podobają mi się reklamy w metrze. Fascynujące jest też optymalne wykorzystanie przestrzeni reklamowej zwłaszcza przez wieszanie reklam nad głowami pasażerów.
Dziewczyny

Oh Baby
Wieczorem, wybraliśmy się na zwiedzanie pobliskiej okolicy. Zwabieni zapachem, spróbowaliśmy ciasteczek w kształcie rybki. Moja Żona zdecydowała się na wersję z czekoladą a ja z czerwoną fasolą. Muszę przyznać, że mój wybór był wybitnie nietrafiony podczas gdy ciastko mojej Żony było wyśmienite. Później spróbowaliśmy popularnych krakersów ryżowych smażonych na miejscu. Były bardzo smaczne.
Ryżowe krakersy
Na zakończenie dzisiejszego dnia wybraliśmy się do pobliskiego centrum handlowego. W pamięci utkwiły nam wielkie storczyki, które z daleka wyglądały zupełnie jak sztuczne.

Storczyki



czwartek, 9 kwietnia 2015

Japonia - dzien 4

Dzisiaj na szczęście pogoda się poprawiła i mogliśmy udać się w stronę dworca kolejowego bez otwartych parasolek. Na godzinę 11:30 mieliśmy wykupiony bilet na pociąg do Kioto czyli kolejnego punktu naszego programu.
Za każdym razem jak zjeżdżaliśmy windą hotelu Toyoko Inn rzucała się nam w oczy niezwykła przezorność Japończyków - rozładowanie ładunków nagromadzonych na ciele przed wezwaniem windy :)
Bezpieczna winda:)
Po drodze na dwrzec zakupiliśmy tradycyjne japońskie smakołyki:
Liczi z solą

Pandy z nadzieniem

Na dworcu zaskoczyło nas, że pociąg był dokładnie czyszczony, a wszystkie fotele obracane w stronę kierunku jazdy przed tym jak pozwolono wejść do niego pasażerom. Przed drzwiami do pociągu nie było tłumu przepychających się podróżnych co jest charakterystyczne na dworcach kolejowych w Polsce. tutaj wszyscy stali wzdłuż linii, które pokazywały kierunek kolejki. Panował niesamowity porządek. 
Podróż pociągiem trwała 140 minut. Niestety nie wiem z jaką prędkością jechaliśmy bowiem wszystkie napisy były w języku japońskim.
Z dworca kolejowego udaliśmy się piechotą do hotelu Ryokan Kyoraku. Zgodnie z naszymi przewidywaniami był to tradycyjny japoński hotel, w którym od razu po wejściu trzeba było zdjąć buty i założyć przygotowane kapcie aby móc chodzić po matach tatami.
Pokój był bardzo duży i ładny z dwoma łóżkami futon. Wchodząc do pokoju musieliśmy zdjąć nawet kapcie, a po matach przemieszczać się w skarpetkach. Specjalne przeszkolenie otrzymaliśmy od Pana z recepcji, który zaprowadził nas do pokoju.

Łóżka futon
Kącik herbaciany

Po krótkim odpoczynku i regeneracji sił wyruszyliśmy na zwiedzanie Kioto. Na dworcu autobusowym kupiliśmy dobowy bilet za 500 yen i autobusem 206 pojechaliśmy do świątyni Yasaka. W okolicy świątyni w oczy rzuca się masa kobiet ubranych w kimona. Szczerze nie wiem czy były to Japonki czy turystki z innych państw Azji.Niewątpliwie prawdą jest. że w zdecydowanej większości wyglądały w kimonach po prostu doskonale.
Świątynia Yasaka
Spacerując po parku tworzącym świątynię po raz kolejny zwróciliśmy uwagę na to, że w Japonii praktycznie nie ma koszy na śmieci a mimo to jest bardzo czysto. Ponadto bardzo trudno jest znaleźć ławkę na której można chwilę odpocząć co jest niezwykle ważne gdy podróżuje się z ciężarną Żoną.
Następnie udaliśmy się do dzielnicy Gion. Niestety Gejszy żadnej nie spotkaliśmy. Widzieliśmy za to drzewa wyrastające jakby z dachów budynków.

Drzewa wyrastające z dachu
Dowiedzieliśmy się, że aby kupić bilety na spektakl w teatrze Gion Corner należy przyjść 1,5 godziny przed spektaklem i stać w długiej kolejce turystów.
Spacerem udaliśmy się w stronę Yasaka Pagoda.

Yasaka Pagoda
Niestety w okolicy nie było łato znaleźć sensownego punktu z jedzeniem. W miejscu jakie wybraliśmy fajerwerków nie było i po raz pierwszy w Japonii (i ostatni) dostaliśmy sztućce do obiadu....Gdy się trochę wzmocniliśmy udaliśmy się w kierunku świątyni Kiyomizu-dera. Po drodze spotkaliśmy dwie uciekające przed turystami Maiko oraz inne ciekawie ubrane Japonki. Jedna z Maiko dała się przekonać na zrobienie sobie zdjęcia z moją Żoną!


Tłumy w okolicy Kiyomizudera

Nie ma jak selfie
Zbliżała się już godzina 17, dlatego zdecydowaliśmy się wziąć taksówkę i wrócić nią do Gion Corner, aby stanąć w kolejce po bilety na wieczorny spektakl. Spektakl w teatrze Gion Corner to 5 sztuk, z których jedną jest pokaz tańca Maiko. Myślę, że większość osób przyszła tylko ze względu na ten taniec.
Taksówka z koniczynką

Teatr Gion Corner

Taniec Maiko
Po spektaklu autobusem wróciliśmy do Kyoto Station. Po dotarciu zdecydowaliśmy się na przetestowanie lokalnej sieci z burgerami - Lotteria. Niewątpliwą ciekawostką jest, że kanapki tutaj przynoszone są do stolika. Niestety o naszej kanapce zapomnieli i po 6 minutach oczekiwania musieliśmy się przypomnieć i czekać kolejne 3 minut na otrzymanie kanapki. Kanapka jednak nas nie powaliła. Był to przeciętny burger.
Taniec Maiko

Po wyjściu z Lotteria, moja Żona stwierdziła, że miałaby ochotę na owoc na deser. Dlatego też udaliśmy się do sklepu mieszczącego się nieopodal naszego hotelu. Wybór padł na "jabłko fuji". W sumie był to jedyny gatunek jabłek dostępny w sklepach. Każde jabłko było indywidualnie pakowane w przezroczystą folię z kokardką na górze. Kosztowało jedynie 183 yen. Tak, jest to cena za sztukę a nie za kilogram. Mimo ceny, jabłko było bardzo smaczne:)





Jabłko Fuji

Wieża w Kioto