poniedziałek, 18 grudnia 2017

Madera - dzień 2

Od dzisiaj, tj 18 grudnia 2017 , mieliśmy zarezerwowany samochód na 4 kolejne dni. Auto zarezerwowaliśmy jeszcze przed przylotem na maderę w wypożyczalni Funchal Car Hire. Zdecydowaliśmy się na skorzystanie z tej wypożyczalni gdyż:
  • oferowała bardzo dobre ubezpieczenie, 
  • istniała możliwość dostarczenia samochodu pod nasz hotel,
  • cena samochodu była najtańsza.
  • istniała możliwość zapłaty około 10% ceny przez pay pal a pozostałą kwotę gotówką na miejscu.

Samochód został dostarczony pod nasz hotel z 15 minutowym opóźnieniem. Przyznam, że przez te 15 minut trochę się denerwowaliśmy, czy aby na pewno samochód dotrze... Jak się okazało, samochód był już zaparkowany pod hotelem od poprzedniego dnia, a spóźniła się jedynie osoba, która miała z nami podpisać umowę i przekazać kluczyki.

Warto nadmienić, że przy hotelu Dom Pedro Garajau jest strefa płatnego parkowania - wszystkie miejsca oznaczone na niebiesko są płatne i kilka razy dziennie chodzi osoba, która weryfikuje bileciki parkingowe. Jest jednak możliwość darmowego parkowania przy ulicach poprzecznych - około 2 minut spaceru od wejścia do hotelu. Na jednym z takich miejsc pozostawiony był nasz Nissan Micra i tam też mieliśmy go zostawić ostatniego dnia wynajmu.

Za pierwszy cel naszej podróży wybraliśmy Ponta de São Lourenço. Droga samochodem zajęła nam niecałe 30 minut a po drodze naszym oczom ukazywały się piękne krajobrazy. 


Podróż do Ponta de São Lourenço
Ocena w trakcie podróży do Ponta de São Lourenço
Ocena w trakcie podróży do Ponta de São Lourenço
Gdy dotarliśmy na miejsce do Ponta de São Lourenço mieliśmy możliwość odbycia trekkingu, którego długość to 3 km w jedną stronę. Ze względu na ciążę mojej Żony ograniczyliśmy się do krótkiego spaceru i podziwiania okolicy po czy ponownie wsiedliśmy do samochodu.

Początek trekkingu w Ponta de São Lourenço
Początek trekkingu w Ponta de São Lourenço
Nie odjechaliśmy daleko, gdyż chwilę przed Ponta de São Lourenço, był drogowskaz na mirador - Ponta do Rosto na który pojechaliśmy samochodem. Widok zapierał dech w piersiach.

Mirador - Ponta do Rosto
Mirador - Ponta do Rosto
Kolejnym punktem naszej samochodowej przejażdżki była miejscowość Machico, a konkretnie to plaża w tej miejscowości - Praia Machico. Jest to jedna z dwóch piaszczystych plaż na Maderze. Myślę, że planując plażowanie warto szukać hotelu przy jednej z tych plaż.

Plaża w miejscowości Machico
Plaża w miejscowości Machico
Z naszego przewodnika Lonely Planet wynikało, że poza plażą w Machico nie ma nic ciekawego, a co za tym idzie po krótkim spacerze ruszyliśmy w dalszą drogę. 

Tym razem naszą Micrę zaparkowaliśmy w miejscowości Santa Cruz, w której to jest położone maderskie lotnisko. Przyznam, że było to dla mnie pewnym zaskoczeniem, zwłaszcza, że na rozkładzie lotów samolot jako z Warszawy do Funchal. Może wynikało to z tego, że na Maderze odległości są bardzo małe i odległość między Santa Cruz a Funchal to zaledwie 19 km czyli mniej niż z jednego końca Warszawy na drugi ;)

W miejscowości Santa Cruz odwiedziliśmy targ na którym udało nam się zobaczyć najbardziej popularną na Maderze rybę - espada (ang. black scabbardfish , pl. pałasz czarny). Ryba faktycznie jest mało urodziwa...
Ryba espada żyjąca w głębinach oceanu
Plaża w Santa Cruz to sterta szarych kamieni z widokiem na lotnisko. Jak widać na poniższym zdjęciu pas startowy lotniska zaczyna się stromą skarpą znajdującą się nad autostradą i oceanem. Zatem w pełni zrozumiałe jest, że przy kiepskich warunkach pogodowych samoloty odsyłane są na inne lotnisko.

Plaża w Santa Cruz z widokiem na lotnisko
Plaża w Santa Cruz z widokiem na lotnisko
Ciąg dalszy plaży w Santa Cruz
W Santa Cruz bardzo spodobało nam się zagospodarowanie koryta rzeki, które całe porośnięte było kolorowymi kwiatami. Przyznam, że nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego.

Porośnięte kwiatami koryto rzeki wpadającej do oceani
Gdy zwiedzanie Santa Cruz uznaliśmy za zakończone, nastawiliśmy GPS na punkt widokowy - Viewpoint Portela. Mapy Google poprowadziły nas do celu krętą i wąską drogą. Jadąc czuliśmy się niczym w środku dżungli. Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazał się prześliczny widok na miejscowość Porto da Cruz poprzez dziko rosnące hortensje. Co ciekawe to na Maderze cały czas wzdłuż dróg jakimi jechaliśmy widzieliśmy zarówno hortensje jak i liliowce. Niestety w grudniu większość z roślin nie miała kwiatów, ale wyobrażaliśmy sobie jak pięknie to musi wyglądać gdy kwiaty są w pełnym rozkwicie.

Widok z  Miradouro da Portela
Widok z  Miradouro da Portela
Jak ktoś lubi spacery, to z Viewpoint Portela można się wybrać na 11 kilometrowy spacer do Ribeiro Frio. My, z oczywistych względów, udaliśmy się w dalszą drogę samochodem.
Trekking 11 km do Ribeiro Frio
Trekking 11 km do Ribeiro Frio
Kolejnym celem naszej przejażdżki po Maderze była miejscowość Santana, słynąca z tradycyjnych maderskich domków. Domki wyglądają bardzo oryginalnie, ale jest ich zaledwie 5. Zatem nie tworzą zbyt szczególnego klimatu. Większość z domków pełni funkcje usługowe takie jak punkt informacji turystycznej, kwiaciarnia czy sklep z pamiątkami. Tylko jeden z domków wydawał się być zamieszkały.
Kwiaciarnia w tradycyjnym domku maderskim w miejscowości Santana
Kwiaciarnia w tradycyjnym domku maderskim w miejscowości Santana
Zwiedzanie miejscowości Santana nie powinno zająć więcej niż 20 minut... Poza domkami zobaczyliśmy tam jedynie całkiem oryginalny kwiatek, którego nazwy niestety nie znam. Jeżeli ktoś z patrzących na to zdjęcie wie jak nazywa się ten kwiat to będę wdzięczny za informacje:)

Oryginalny kwiat.
Ostatnim punktem naszego dzisiejszego programu była miejscowości Camacha, która zgodnie z informacjami z przewodnika słynie z wyrobów wikliniarskich. Przyznam szczerze, że jeżeli ktoś nie potrzebuje kupić wyrobów z wikliny to wizytę w Camacha może sobie odpuścić.

Sklep i fabryka wikliny w Camacha
Sklep i fabryka wikliny w Camacha
Dzień zakończyliśmy tradycyjnie pijąc herbatę i zajadając przepyszne ciastko w cukierni Ravioli mieszczącej się w miejscowości Garajau na przeciwko naszego hotelu.

Cukiernia Ravioli z doskonałymi ciastkami
Cukiernia Ravioli z doskonałymi ciastkami

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny blog, ciekawie opisujesz to piękne miejsce oraz robisz bardzo ładne zdjęcia:) Obecnie zastanawiam się nad odwiedzeniem tego kraju w wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Polecam wakacje na Maderze - to bardzo przyjemne miejsce z piękną roślinnością

      Usuń
  2. Bardzo ciekawie napisane. Jestem pod wielkim wrażaniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. 48 years old Business Systems Development Analyst Aurelie Cater, hailing from Gaspe enjoys watching movies like I Am Love (Io sono l'amore) and Rafting. Took a trip to Abbey Church of Saint-Savin sur Gartempe and drives a 3500 Club Coupe. sprawdz te strone

    OdpowiedzUsuń