Do Meksyku poleciałem na dwa tygodnie w podróż służbową.
Na miejsce dotarłem samolotem Lufthnasa z przesiadką w Monachium. Cała podróż trwała łącznie około 17 godzin a do hotelu Le Meridien zlokalizowanego na AV. PASEO DE LA REFORMA NO. 69 dotarłem z lotniska taksówką.
 |
| Pomnik Rewolucji |
Pierwszej nocy po dotarciu na miejscu spało mi się bardzo kiepsko i dzień rozpocząłem już o 4 rano. W drodze do pracy, zauważyłem że wiele kobiet wykorzystuje podróż pociągiem na poprawienie swojego wyglądu. Bardzo popularna okazała się być tzw. lokówka do rzęs.
 |
| Popularny w Meksyky garbusik |
Na pierwszy obiad miałem okazję spróbować lokalnej potrawy - Enchiladas de mole oraz napoju z tamaryndowca.
Pozostałe dni do weekendu spędziłem głównie na pracy i testowaniu różnych miejscowych smakołyków, gdyż ze względu na obowiązki służbowe nie miałem czasu na zwiedzanie.
 |
| Powszechne stragany z jedzeniem |
Osobom, które poszukują kulinarnych uniesień warto polecić restaurację -
La Casa de Tońo.
Spróbowałem tu doskonałej zupy - pozole de cabeza de cerdo, oraz napoju agua horchata. Pozole to taki trochę odpowiednik naszego rosołu ale z dużą ilością dodatków.
Jedynym mankamentem lokalu była obsługa, która zdecydowanie za szybko przyniosła nam wszystkie zamówione potrawy zapełniając w ten sposób stolik tak, że trudno było cokolwiek na nim ruszyć.
Jedną z większych atrakcji Meksyku jest niewątpliwie łatwy dostęp do soków ze świeżych owoców. Na ulicznym straganie można kupić litrowy sok np z guawy i ananasa za jedyne 20 peso, czyli jakieś 5 zł.
 |
| Soki ze świeżych owoców |
Na każdym kroku można spotkać stragany z
tacos czy innymi lokalnymi smakołykami takimi jak -
pambazo ( smażony chleb z pikantnymi dodatkami).