Po śniadaniu wybrałem się metrobusem w stronę dworca autobusowego - Autobuses del norte. Korzystając z map Google ustaliłem, że przystanek najbliższy dworca to Potero.
Autobusy do piramid Teotihuacan odjeżdżają z sali 7, a bilet w jedną stronę kosztuje 44 peso. Jak się okazało po odjechaniu z dworca, autobus ma jeszcze jeden przystanek na którym zostały wypełnione wszystkie miejsca stojące....
Gdy dotarliśmy na miejsce kierowca krzyknął tylko piramides, żeby przypadkiem obcokrajowcy nie zostali w autobusie.
Wejściówka do piramid to koszt 64 peso, a co za tym idzie moja wycieczka zamknęła się w kwocie 152 peso. Dla porównania wycieczka zorganizowana to koszt około 45 usd.
Piramidy robią niesamowite wrażenie. Obecnie można wejść jedynie na szczyt piramidy Słońca bowiem podobno od 2004 roku zauważono, że piramida Księżyca może się zawalić pod naporem ludzi.
Tereny piramid zamieszkiwała ludność zwana -Teotihuacan a nie jak mi się wydawało Aztekowie. Aztekowie byli w na terenach Meksyku.
Na obejście całego kompleksu trzeba przeznaczyć minimum 3 godziny. Koniecznie należy zabrać ze sobą wodę, coś do jedzenia oraz krem do opalania. Ja niestety tego ostatniego zapomniałem bowiem wszyscy w pracy mówili mi, że na weekend będzie brzydka pogoda z deszczami ze względu na Huragan Patrycja.
Zamiast deszczu było jednak piękne słońce a co za tym idzie ja się pięknie spaliłem..
Z kompleksu najlepiej wyjść przez wyjście nr 3 (najbliżej piramidy Księżyca) bowiem tam ma pierwszy przystanek autobus powrotny do Meksyku.
Wracając wysiadlem z autobusu przy przystanku Indios Verdes dzięki czemu miałem zdecydowanie krótszy spacer do metrobusu.
Po powrocie do Meksyku udałem się ulicą Paseo de Reforma w stronę zamku Chapultepec. Zamek niestety jest obrośnięty wysokimi drzewami zatem nie ma jak go z zewnątrz podziwiać. W samym zamku mieści się muzeum do którego wejście kosztuje 64 peso. Osobiście nie przepadam za zwiedzaniem muzeum więc zrezygnowałem z wejścia. Dookoła zamku jest rozległy park po którym zdecydowałem się pospacerować. W parku można popływać na rowerkach wodnych, kupić coś na jednym z setek stoisk, odwiedzić zoo i ogród botaniczny. W zoo nie byłem, ale ogród botaniczny to był najgorszy ogród jaki kiedykolwiek widziałem. Odniosłem wrażenie że pracownicy parku po prostu zapomnieli, że ogród ten istnieje i przestali się nim zajmować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz