Po śniadaniu postanowiłem pojechać na pobliską popularną plażę Helshire. Na miejśce planowałem dotrzeć autobusem 1A z terminalu Half Way Tree. Gdy dotarłem na dworzec autobusowy okazało się że w sobotę autobusy na plażę nie jeżdzą... Jeżdzą od poniedziałku do piątku oraz w niedzielę. A w sobotę wyjątkowo nie! Zaproponowano mi podróż z przesiadką w Naggo Head. Nie mając innego wyboru skorzystałem z tej możliwości. Autobus do Naggo Head kosztował 120 JMD. Droga do celu niestety mi się trochę wydłużyła bowiem kierowca zapomniał powiedzieć mi gdzie mam wysiąść a gdy w końcu postanowiłem zapytać czy jeszcze daleko okazało się, że już dawno mój przystanek przejechaliśmy. Kierowca zatrzymał autobus jadący w przeciwną stronę i poprosił aby zabrał mnie do Naggo Head. Gdy dotarłem do punktu przesiadkowego bez trudu znalazłem taksówkę w której były już 4 inne osoby jadące na plażę. Przejazd kosztował kolejne 120 JMD.
Sama plaża mnie trochę zaskoczyła, bo w istocie były to bary serwujące świeże ryby i owoce morza z których wchodziło się praktycznie do wody.Zająłem sobie miejsce w restauracji z zacienionymi leżakami przy samej wodzie. Dzięki temu mogłem kąpać się mając jednocześnie na oku moje rzeczy.
Na plaży byłem jedynym turystą, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało.
Gdy zgodniałem, z wielkiej skrzyni wybrałem sobie jedną ze świeżych ryb, którą następnie mi przygotowali i podali razem z trzema tzw. "festivals". Ryba była znakomita i jedyną jej wadą była cena bo kosztowała 1200JMD a była raczej z tych mniejszych.
Droga powrotna do Kingston odbyła się już bez żadnych przygód.
Juro o 8 wylatuję w drogę powrotną do Polski.
