niedziela, 2 listopada 2014

Jamaika - dzień 6

Dziś o 9:30 wyruszełem autobusem Knutsford Express w stronę Ocho Rios. Bilet w jedną stronę kosztował mnie 1800 JMD. 
Na miejscu przywitał mnie deszcz i praktycznie całkowite zachmurzenie nieba. Na szczęscie było ciepło. Brak ładnej pogody skomplikował znacznie moje plany. Na początku wybrałem się na deszczowy spacer po mieście. Okazało się że jest znacznie bardziej turystyczne niż Kingston. Ceny często podawane są w USD i do tego jest znacznie drożej niż w stolicy. 
Gdy była już godzina 12 i deszcz trochę ustał, to znalazłem taksówkę, którą za 5 USD udałem się w stronę wodospadów Dunn's Falls. Wstęp to koszt 20 USD. Ważne aby mieć ze sobą buty do chodzenia w wodzie bo inaczej przyjdzie nam wydać 7 USD na wynajęcie butów lub 19 USD na ich zakup. Kolejnym kosztem od jakiego trudno uciec to skrytki na rzeczy które kosztują 5 USD oraz 3 USD kaucji za kluczyk.
Przed przybyciem do Dunn's Falls wyczytałem, że dobrze mieć przewodnika który przejdzie z nami przez wodospad. Dlatego też, po schowaniu rzeczy do szafki udałem się na poszukiwania przewodnika. Chyba ze względu na brzydką pogodę miałem przewodnika na wyłączność, który dodatkowo wziął mój aparat aby robić mi zdjęcia w trakcie wspinaczki po wodospadzie.  Muszę przyznać, że była to bardzo ciekawa przygoda.

Gdy opuszczałem teren wodospadów była już po godzinie 14, zatem zdecydowałem udać się na obiad. Na miejsce docelowe wybrał zlokalizowane w Drax Hall Scotchie's, które to miejsce jest lokalnym centrum tradycyjnej potrawy "Jerk Chicken". Na obiad dotarłem za 1 USD taksówką tzw. "route taxi", która jest swego rodzaju zbiorowem transportem. W restauracji spędziłem więcej czasu niż przewidziałem bowiem jak skończyłem już jeść to znowu zaczął intensywnie padać deszcz.

Gdy na chwilę deszcz przestał padać, ruszyłem w stronę drugiego celu - Mystic Mountain. Niestety gdy dotarłem do celu, to nie dość że deszcz zaczął padać intensywniej to jeszcze okazało się że własnie zamykają. Zaskoczyło mnie to trochę bo była dopiero godzina 15:30. W związku z zaistniałą sytuacją nie pozostało mi nic innego jak znaleźć kolejną taksówkę i wrócić do Ocho Rios.
Deszcz niestety rozpadał się na dobre, więc po tym jak trochę pokręciłem się po mieście zdecydowałem udać się na dworzec autobusowy, żeby tam pod dachem poczekać ponad 2 godziny na mój autobus. Gdy dotarłem na miejsce okazało się, że właśnie odjeżdza wcześniejszy autobus do Kingston, w którym były wolne miejsca. W ogóle nie wahałem się aby skorzystać z tej możliwości. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz