piątek, 13 stycznia 2017

Meksyk - Acapulco i inne

Ponownie z pracy zostałem wysłany do Meksyku na 1,5 tygodnia. Ze względu na fakt, iż bilety były kupowane na 1 dzień przed wylotem, w ramach opłaty za klasę Economy Premium zostałem przeniesiony do klasy Biznesowej w rejsie z Frankfurtu do Meksyky. Pierwszy raz leciałem klasą biznes i muszę przyznać, że bardzo mi się to podobało.  Na szczególną uwagę zasługuje fotel, który można rozłożyć do pozycji całkowicie leżącej. 

Do Meksyku doleciałem około godziny 19 w czwartek 12 stycznia i od razu taksówką udałem się do zarezerwowanego wcześniej hotelu Hilton mieszczącego się przy ulicy Av. Juarez 70.

W sobotę z samego rana udaliśmy się wynajętym samochodem do Acapulco aby wykąpać się w oceanie.
Koszty takiego wyjazdu przedstawiają się jak poniżej:

Wydatek Cena(peso)
Autostrady w jedną stronę 504
Samochód w Sixt 1500
Benzyna w obie strony 1210
Pokój dwuosobowy 800
4518

Czyli za weekendowy wyjazd dwóch osób do Acapulco trzeba zapłacić około 860 zł. Oczywiście do tej ceny należy doliczyć koszty jedzenia.


W Acapulco zatrzymaliśmy się w hotelu niedaleko plaży - Hotel Real de Cascadas. Hotel wydaje się być godnym polecenia miejscem na wakacje w Acapulco. Co ciekawe, w pierwszej linii przy plaży dominują wielkie wieżowce z apartamentami na wynajem. Przyznam, że bardzo mnie to zaskoczyło. 
Plaża w Acapulco
Zachód słońca na plaży w Acapulco

Mimo, że hotel znaleźliśmy przy plaży, to jednak na plażę pojechaliśmy samochodem do odległej około 15 minut jazdy samochodem restauracji Alejo, która znajdowała się na pięknej piaszczystej plaży i do tego podaje znakomitą rybę "a la talla"  - grilowana ryba robalo lub huachinango (niestety nie znam polskich nazw tych dwóch ryb). Ryby były po prostu doskonałe. Myślę że warto zamówić jedną rybę ważącą 1,5 - 2 kg i zjeść ją w kilka osób. Widok takiej ryby na talerzu robi niesamowite wrażenie....
Grillowana ryba

Po powrocie z Acapulco skupiłem się na zwiedzaniu rynków/bazarów rozrzuconych po całym Mexico City.

Wartymi odwiedzenia miejscami w Mexico City są:



W trakcie pobytu w Meksyku miałem okazję spróbować bardzo ciekawego owoca - jicama - kłębian kątowaty. Podobno jest z rodziny bobowatych, ale w smaku w ogóle nie przypominał mi bobu znanego z Polski..