Aby mieć okazję zobaczyć trochę wyspy zdecydowaliśmy się na wykupienie na mieście wycieczki - Gran Tour dzięki której można zobaczyć podstawowe atrakcje Lanzarote. Koszt wycieczki to 45 euro na osobę, ale do tej kwoty musimy doliczyć lunch, który niestety do najlepszych nie należy.
Pierwszym punktem programu naszej wycieczki była stacja wielbłądów. Płacąc dodatkowe kilka euro można było wjechać wielbłądami na wulkan - po dwie osoby siedzące w koszach po bokach wielbłąda. Ponieważ na wielbłądach jeździliśmy w Egipcie nie zdecydowaliśmy się na wykupienie tej atrakcji. Poza tym, byliśmy trochę rozczarowani gdyż w momencie kupna wycieczki usłyszeliśmy od sprzedawcy, że nie będzie przejaźdzki na wielbłądach a zamiast niej miała być inna atrakcja.. Niestety gdy powiedzieliśmy o tym przewodnikowi wydawał się być zaskoczony..
Po wielbłądach pojechaliśmy na degustację wina w Bodegas barreto - vinos el campesino. Dostaliśmy do spróbowania dwa wina - białe i czerwone. Pierwsze z nich było bardzo smaczne podczas gdy drugie było tak niesamowicie słodkie, że aż trudno było je wypić.
Następny postój był przy punkcie widokowym koło baru "los helechos" skąd mogliśmy podziwiać piękne wschodnie wybrzeże i zrobić kilka zdjęć. Niestety wiatr urywał głowę..
Kolejnym celem naszej podróży była jaskinia Jameos del agua zlokalizowana we wnętrzu wulkanicznego tunelu. Obecnie mieści się w niej sala koncertowa w której organizowane są koncerty muzyki klasycznej.
Obiad mieliśmy w Restaurante los remedios. Z opinii na TripAdvisor wynika, że jest to popularna restauracja do której przywożone są wycieczki. Niestety jedzenie oraz podane wino są bardzo słabej jakości.. Za 8 euro za osobę z pewnością można znaleźć coś zdecydowanie lepszego
Po obiedzie udaliśmy się do restauracji "el diablo", w której potrawy przygotowywane są na cieple wydobywającym się z wnętrza wulkanu. Muszę przyznać, że robi to niesamowite wrażenie.
Następnie autobus przewiózł nas po krętej dróżce ciągnącej się miedzy kraterami na którą prywatne samochody nie mają wjazdu. Niestety z autobusu nie można wysiadać w trakcie przejazdu a zdjęcia można robić tylko przez brudne szyby. Mimo to widok zastygłej lawy robi wrażenie.
Ostatnim punktem programu była miejscowość "el golfo", której główną atrakcją jest zielone jezioro, które powstało w jednym z kraterów. Niestety na miejsce dotarliśmy dość późno i ze względu porę dnia zielony kolor jeziora nie był tak intensywny. Aby dostrzec zieleń jeziora trzeba się było bardzo intensywnie przypatrywać. Przypuszczam, że o innej porze dnia jezioro robi znacznie większe wrażenie.
Do hotelu wróciliśmy w sam raz na kolację