sobota, 30 grudnia 2017
piątek, 29 grudnia 2017
Madera podsumowanie
Madera jest miejsce wartym odwiedzenia o każdej porze roku. Na dwutygodniowy pobyt mając jedynie śniadania w hotelu warto wziąć 1000 euro. Taka kwota powinna wystarczyć na wynajęcie samochodu, bilety wstępu oraz jedzenie. Oczywiście bez szaleństw bowiem wtedy na pewno nam zabraknie... My kontrolując finanse wydaliśmy dokładnie 970 euro.
| Widok na ocena z Dom Pedro Garajau |
Jeżeli ktoś będzie chciał zatrzymać się w hotelu Dom Pedro Garajau to polecam zabrać ze sobą mały garnek i grzałkę. Dzięki temu będziemy mogli zrobić sobie w pokoju hotelowym herbatę oraz ugotować jajko na twardo aby zabrać je na śniadanie. Niestety jajecznica z proszku podawana codziennie w hotelu jest okropna..
środa, 27 grudnia 2017
Madera - dzień 11
Przez ostatnie kilka dni wygrzewaliśmy się w pięknym słońcu na krzesełkach naszego tarasu. Gdy taka forma relaksu nam się znudziła zdecydowaliśmy się ponownie ruszyć autobusem do Funchal. Tym razem autobus spóźnił się tylko 10 minut a nie jak było to poprzednim razem aż 20 minut.
| Budynek targu w Funchal |
niedziela, 24 grudnia 2017
Madera - dzień 8
Przez ostatnie kilka dni relaksowaliśmy się w hotelu i opalaliśmy się na balkonie naszego pokoju. Temperatura oscylowała w granicach 19 stopni i na balkonie gdzie nie docierał do nas wiatr było bardzo przyjemnie. W przerwie w opalaniu podziwiałem wygrzewające się na słońcu jaszczurki.
| Jaszczurka wypoczywająca przy hotelu |
czwartek, 21 grudnia 2017
Madera - dzień 5
Piąty dzień naszego pobytu na Maderze rozpoczęliśmy od krótkiej wizyty w Funchal celem pobrania krwi mojej Żony do oznaczenia poziomu hormonu Beta-HCG oraz progesteronu zgodnie z zaleceniami naszego lekarza. Krew moja Żona oddała do badania w laboratorium Teixeira e Gois. Ceny oznaczenia poziomu hormonów są dokładnie takie jak w Polsce a wyniki można odebrać osobiście lub zostaną do nas przysłane pocztą elektroniczną.
| Owoc filodendrona na straganie |
środa, 20 grudnia 2017
Madera - dzień 4
Czwartego dnia pobytu na Maderze wybraliśmy się do wulkanicznych jaskiń zlokalizowanych w miejscowości São Vicente. Do São Vicente można dojechać na dwa sposoby:
- krętą drogą przez przełęcz Encumeda.
- prostą drogą przez tunele.
| Widok z drogi wiodącej przez przełęcz Encumeda |
wtorek, 19 grudnia 2017
Madera - dzień 3
Pierwszym punktem naszej dzisiejszej wycieczki był ogrody - Palheiro gardens. Do celu dotarliśmy dzięki mapom Google bowiem nasza nawigacja w wersji "offline" nie miała ich w swojej bazie. Wejście do ogrodów kosztuje 11 euro za osobę, i przyznam, że ogrody nie są warte tej ceny... Na pewno można w nich spędzić przyjemnie czas spacerując czy siedząc na ławeczkach, ale cena 11 euro za osobę jest zdecydowanie wygórowana.
| Ogrody Palheiro gardens |
| Żywopłot budzący jednoznaczne skojarzenia :) |
| Widok na Funchal z Palheiro gardens |
poniedziałek, 18 grudnia 2017
Madera - dzień 2
Od dzisiaj, tj 18 grudnia 2017 , mieliśmy zarezerwowany samochód na 4 kolejne dni. Auto zarezerwowaliśmy jeszcze przed przylotem na maderę w wypożyczalni Funchal Car Hire. Zdecydowaliśmy się na skorzystanie z tej wypożyczalni gdyż:
- oferowała bardzo dobre ubezpieczenie,
- istniała możliwość dostarczenia samochodu pod nasz hotel,
- cena samochodu była najtańsza.
- istniała możliwość zapłaty około 10% ceny przez pay pal a pozostałą kwotę gotówką na miejscu.
niedziela, 17 grudnia 2017
Madera - dzień 1
Gdy przylecieliśmy na Maderę wieczorem 16 grudnia 2017 przywitał nas padający deszcz. Rezydentka biura podróży Itaka stwierdziła, że nasz samolot był pierwszym, który od kilku godzin wylądował. Wcześniej była podobno gęsta mgła a co za tym idzie wszystkie samoloty były przekierowywane na inne lotniska....
| Kwiaty strelicje - symbol Madery |
czwartek, 26 października 2017
Madera - przygotowania
W tym roku na grudniową ucieczkę przed Świętami wybraliśmy dwutygodniowy wyjazd na Maderę do hotelu Dom Pedro Garajau z biurem podróży Itaka. Dlaczego taki kierunek? Na Maderę chcieliśmy wybrać się już od kilku lat, ponieważ wielokrotnie słyszeliśmy, że to piękna zielona wyspa gdzie przez cały rok panuje wiosna. Wybraliśmy wycieczkę z biurem bowiem gdy w październiku szukaliśmy wycieczki wydawało nam się, że samodzielnie nie uda nam się zorganizować nic taniej.
Jak się okazało, z zakupem powinniśmy poczekać do listopada bowiem hotel, który wybraliśmy można było zarezerwować przez biuro podróży TUI w tym samym terminie o 1 000 zł taniej na dwóch osobach. W połowie listopada była ciągle dużo miejsc na różnych wycieczkach, a co za tym idzie niepotrzebnie się spieszyliśmy z rezerwacją...
niedziela, 22 października 2017
Majorka - co zjeść?
Poniżej przedstawię zdjęcia kilku tradycyjnych potraw jakie mieliśmy okazję zjeść w trakcie wycieczki po Majorce.
- Owoce morza smażone z warzywami
| Frito de marisco - owoce morza z warzywami |
- Kanapka z oliwą, farmerskim chlebem, przecierem pomidorowym i dodatkami na przykład serem
| Pa amb oli con queso mallorquin |
- Wątróbka
| Frito Mallorquin |
- Kieliszek Sangria z owocami za który w barach mają największą marże (w sklepie litrowy karton to 1 euro, a w barze kieliszek - 3 euro)
| Kieliszek z Sangria |
- Warzywna zapiekanka - tumbet
| Tumbet - lokalna zapiekanka warzywna |
- Tradycyjna bułka drożdżowa
| Coca de Patata - drożdzówka |
- Tradycyjny placek drożdżowy przypominający kawałek pizzy
| Coca czyli kawałek pizzy |
| Makaron z owocami morza za 5 euro w Bon Gust w Alcudia |
piątek, 20 października 2017
Majorka - podsumowanie
Muszę przyznać, że Majorka bardzo nam się podobała. Najładniejsze plaże są zdecydowanie w okolicach Cala d'Or i osoby szukające odpoczynku na plaży powinny udać się właśnie w tamte rejony.
Majorka - dzień 5
Dziś przywitało nas ponownie słońce, więc podjęliśmy decyzję o dokończeniu wczorajszej nieudanej wycieczki i rano wyruszyliśmy do Soller. Na miejsce można dotrzeć prostym tunelem płacąc 5,1 euro lub za darmo pokonując górskie serpentyny. My przetestowaliśmy obie opcje - dotarliśmy tunelem, wróciliśmy krętymi górskimi drogami.
Po dotarciu do Soller samochód zostawiliśmy na publicznym parkingu przy ulicy Carrer Adela Oliver Llinas. Za 2 godziny parkowania trzeba zapłacić 2 euro.
czwartek, 19 października 2017
Majorka - dzień 4
Czwartego dnia na Majorce przywitał nas deszcz i znaczne ochłodzenie pogody. Było to o tyle kiepskie gdyż mieliśmy zaplanowane na ten dzień zwiedzanie Palma de Mallorca oraz Soller. Z naszego ambitnego planu udało nam się zobaczyć jedynie Bellver Castel gdyż ulewa skutecznie odwiodła nas od dalszego zwiedzania... W trakcie wizyty na zamku, do ochrony przed deszczem służył nam parasol plażowy, który przywieźliśmy z Polski z nadzieją wykorzystania na plaży.
Mówiąc o Bellver Castel warto zaznaczyć, że kasa biletowa nie jest umiejscowiona przy wejściu do zamku ale przy parkingu. Łatwo ją przeoczyć, a bez biletu do zamku nie wejdziemy. My o tym nie wiedzieliśmy, więc porzuciwszy samochód na parkingu udaliśmy się w stronę zamku chroniąc się przed deszczem. Miły strażnik przy wejściu poinformował nas, że musimy jednak wrócić z miejsca z którego przybyliśmy aby nabyć wejściówki..Nie był to wcale przyjemny spacer ze względu na deszcz i ochłodzenie...
środa, 18 października 2017
wtorek, 17 października 2017
Majorka - dzień 2
Drugiego dnia pobytu na Majorce wybraliśmy się na zwiedzanie jaskiń. Wybór padł na Coves del hams, które są najstarszymi i najdroższymi jaskiniami na Majorce. Jaskinie odwiedzaliśmy w październiku i na parkingu przed jaskiniami było jeszcze pusto gdy dotarliśmy przed godziną 10 rano. Bilet kosztuje 21 euro za osobę a zwiedzanie trwa około godziny. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z wnętrza jaskiń.
poniedziałek, 16 października 2017
Majorka - dzień 1
Zwiedzanie Majorki rozpoczęliśmy od wizyty w Parc Natural de Mondrago. Na miejsce GPS doprowadził nas wyjątkowo wąskimi dróżkami w których dwa samochody nie miałyby szansy się minąć.
niedziela, 15 października 2017
Majorka - przylot
Na Majorce wylądowaliśmy około 7 rano samolotem linii EnterAir. Lotnisko w Palma de Mallorca, wydaje się być znacznie większe od warszawskiego Okęcia.
wtorek, 3 października 2017
Majorka w październiku - przygotowania
W tym roku mamy ogromne problemy z zaplanowaniem wakacyjnego wyjazdu. Termin już kilka razy przekładaliśmy ze względu na kwestie zdrowotne. Tym razem wydaje się, że się nam uda wyjechać a jeżeli nie to stracimy pieniądze bo bilety już kupione i noclegi zarezerwowane....
piątek, 9 czerwca 2017
Włochy - San mauro a mare
Do Włoch polecieliśmy z biurem podróży Itaka na tygodniową wycieczkę aby trochę odpocząć od szarej i trudnej naszej codzienności. Wybór padł na Włochy, ze względu na okazyjną cenę. Z tańszych opcji były tylko dwie oferty do Grecji ale bez wyżywienia. Dlatego też wybraliśmy Włochy a konkretnie hotel Rosalba w miejscowości San Mauro a Mare gdzie wyżywienie miało składać się z trzech posiłków a do obiadu i kolacji miało być podawane wino i woda.
Opis ze strony Itaka potwierdził się i hotel był w porządku. Jedzenie było wyśmienite a wino do obiadu i kolacji było nielimitowane. Najgorsze były pokoje , które były małe ale czyste. W naszym pokoju numer 307 spało się bardzo kiepsko gdyż okno wychodziło na ruchliwa ulice i dyskotekę, a dobiegających odgłosów nie tłumiło nawet zamknięcie okna. Dodatkowo klimatyzacja była beznadziejnie umiejscowiona - nad łóżkiem, a co za tym idzie korzystanie z niej nocą mogło skutkować przeziębieniem. Ciekawie rozwiązana była łazienka, która wyglądała jak jedna wielka kabina prysznicowa, z prysznicem umiejscowionym nad bidetem i umywalka. Nie było jednak problemu z korzystaniem z niej.
![]() |
| Optymalne wykorzystanie przestrzeni w łazience |
Z San Mauro a Mare wybraliśmy się na dwie wycieczki na własną rękę korzystając z autobusu ( przystanek przy hotelu ) lub pociągu ( przystanek w sąsiednim Gateo Mare ). Za osobę w jedną stronę płaciliśmy około 3 euro. W ten sposób odwiedziliśmy miejscowość Ravenna z licznymi zabytkami UNESCO oraz Cesenetico z portem zaprojektowanym przez Leonardo da Vinci.
| Ravena |
| Uliczka w mieście Ravena |
| Port w Cesenatico |
| Oswojona mewa czekająca na jedzenie |
| Muzeum starych łodzi w Cesenatico |
piątek, 13 stycznia 2017
Meksyk - Acapulco i inne
Ponownie z pracy zostałem wysłany do Meksyku na 1,5 tygodnia. Ze względu na fakt, iż bilety były kupowane na 1 dzień przed wylotem, w ramach opłaty za klasę Economy Premium zostałem przeniesiony do klasy Biznesowej w rejsie z Frankfurtu do Meksyky. Pierwszy raz leciałem klasą biznes i muszę przyznać, że bardzo mi się to podobało. Na szczególną uwagę zasługuje fotel, który można rozłożyć do pozycji całkowicie leżącej.
Do Meksyku doleciałem około godziny 19 w czwartek 12 stycznia i od razu taksówką udałem się do zarezerwowanego wcześniej hotelu Hilton mieszczącego się przy ulicy Av. Juarez 70.
W sobotę z samego rana udaliśmy się wynajętym samochodem do Acapulco aby wykąpać się w oceanie.
Koszty takiego wyjazdu przedstawiają się jak poniżej:
| Wydatek | Cena(peso) |
| Autostrady w jedną stronę | 504 |
| Samochód w Sixt | 1500 |
| Benzyna w obie strony | 1210 |
| Pokój dwuosobowy | 800 |
| 4518 |
Czyli za weekendowy wyjazd dwóch osób do Acapulco trzeba zapłacić około 860 zł. Oczywiście do tej ceny należy doliczyć koszty jedzenia.
W Acapulco zatrzymaliśmy się w hotelu niedaleko plaży - Hotel Real de Cascadas. Hotel wydaje się być godnym polecenia miejscem na wakacje w Acapulco. Co ciekawe, w pierwszej linii przy plaży dominują wielkie wieżowce z apartamentami na wynajem. Przyznam, że bardzo mnie to zaskoczyło.
| Plaża w Acapulco |
| Zachód słońca na plaży w Acapulco |
Mimo, że hotel znaleźliśmy przy plaży, to jednak na plażę pojechaliśmy samochodem do odległej około 15 minut jazdy samochodem restauracji Alejo, która znajdowała się na pięknej piaszczystej plaży i do tego podaje znakomitą rybę "a la talla" - grilowana ryba robalo lub huachinango (niestety nie znam polskich nazw tych dwóch ryb). Ryby były po prostu doskonałe. Myślę że warto zamówić jedną rybę ważącą 1,5 - 2 kg i zjeść ją w kilka osób. Widok takiej ryby na talerzu robi niesamowite wrażenie....
Po powrocie z Acapulco skupiłem się na zwiedzaniu rynków/bazarów rozrzuconych po całym Mexico City.
Wartymi odwiedzenia miejscami w Mexico City są:
- Mercado de ciudadela - rękodzieło takie jak ubrania, sombrero, biżuteria
- Mercado de artesanias insurgentes, - przede wszystkim wyroby ze srebra, ale są też stoiska z sombrero czy innymi tradycyjnymi wyrobami
- Mercado de granaditas - buty, buty i jeszcze raz buty.. Same buty, ale głównie podróbki znanych marek.
W trakcie pobytu w Meksyku miałem okazję spróbować bardzo ciekawego owoca - jicama - kłębian kątowaty. Podobno jest z rodziny bobowatych, ale w smaku w ogóle nie przypominał mi bobu znanego z Polski..
Subskrybuj:
Posty (Atom)
