czwartek, 21 grudnia 2017

Madera - dzień 5

Piąty dzień naszego pobytu na Maderze rozpoczęliśmy od krótkiej wizyty w Funchal celem pobrania krwi mojej Żony do oznaczenia poziomu hormonu Beta-HCG oraz progesteronu zgodnie z zaleceniami naszego lekarza. Krew moja Żona oddała do badania w laboratorium Teixeira e Gois. Ceny oznaczenia poziomu hormonów są dokładnie takie jak w Polsce a wyniki można odebrać osobiście lub zostaną do nas przysłane pocztą elektroniczną.

Owoc filodendrona na straganie


Gdy sprawę pobrania krwi udało nam się załatwić, ruszyliśmy w dalszą drogę w stronę miejscowości Calheta
Calheta wydaje się być bardzo atrakcyjnym miejscem na wypoczynkowy pobyt na Maderze. W miejscowości tej są dwie piaszczyste plaże bezpośrednio przy których zlokalizowane są dwa hotele. Zejście do oceanu jest co prawda kamieniste, ale sama plaża piaszczysta i do tego zatoka w której można spokojnie popływać. Wzdłuż plaży jest płatny parking, z którego skorzystać mogą osoby przyjeżdżające do Calheta na kilka godzin. W Calheta mogliśmy też zobaczyć z bliska małą plantację bananów.

Plaża w miejscowości Calheta. 
Banany na plantacji
Po zamoczeniu nóg w ocenianie ruszyliśmy w dalszą drogę. Przejechaliśmy promenadą wzdłuż brzegu oceanu przez miejscowość Madalena do mar, podziwiając jednocześnie wzgórza w całości porośnięte przez plantacje bananów.


Na chwilę zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym w miejscowości Ponta do Sol aby zrobić kilka zdjęć przed dalszą droga.
Punkt widokowy w Ponta do Sol, Madera
Punkt widokowy w Ponta do Sol

Kolejnym punktem programu była Ribeira Brava w której zatrzymaliśmy się na dłużej. Po zaparkowaniu samochodu na płatnym parkingu udaliśmy się do pobliskiej kawiarny aby zjeść kanapkę i napić się czegoś. Wybór padł na O Heredica snack bar, gdyż bar ten miał stoliki umiejscowione na słonecznym rynku.  Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy na zwiedzanie miasteczka.
Igreja Matriz de Sao Bento
Miasto tętni życiem szczególnie wzdłuż położonej przy plaży promenady. Są tam liczne sklepy i restauracje. Plaża nie jest już niestety tak atrakcyjna jak w Calheta.
Plaża w Ribeira Brava
Kolejnym punktem naszej wycieczki było Cabo girao czyli szklany balkon zawieszony nad oceanem na wysokim urwisku. Widoki są niesamowite, ale w delektowaniu się tym miejscem przeszkadza niewątpliwie dziki tłum turystów. Do momentu przybycia do Cabo girao myślałem, że w grudniu na Maderze turystów nie ma zbyt wielu... jak się okazało wszyscy są w Cabo girao i dlatego w innych miejscach ich nie widać ;)
Szklany balkon na Cabo Girao na Maderze
Szklany balkon na Cabo Girao
Patrząc w dół z Cabo Girao
Za tłumem turystów nigdy nie przepadaliśmy a co za tym idzie dość szybko ruszyliśmy w dalszą drogę. Niestety w Camara de Lobos znowu spotkaliśmy tłum turystów... Wszyscy chyba szukali suszących się na słońcu dorszy?!

Dorsze suszące się na słońcu w Camara de Lobos
Dorsze suszące się na słońcu w Camara de Lobos
Poza portem w którym czasem można zobaczyć suszące się dorsze (nam się udało) i kilkoma barami ciasno umiejscowionymi przy porcie w tej mieścinie chyba nie ma nic ciekawego. 

Licząc na smaczny obiad i świeżą rybę z racji bliskości portu zajęliśmy miejsce w jednym z barów. Wybór padł na Bar Number Two. Zamówiliśmy dorsza i lapas (owoce morza). Niestety oba dania były po prostu niesmaczne. Szczerze radzę omijać to miejsce...

W poszukiwaniu lepszego jedzenia ruszyliśmy do Funchal gdzie znaleźliśmy restaurację Restaurante o Arco. Był to znakomity wybór. Za 6,5 euro można było zjeść pysznego łososia z warzywami, ziemniakami i napojem. Był to jednocześnie najtańszy obiad jaki mieliśmy okazję jeść na Maderze. Każdemu odwiedzającemu Funchal polecam wizytę w tej restauracji. Po drugim, ale tym razem pysznym obiedzie ruszyliśmy na krótki spacer po Funchal.

 Banco de Portugal
Budynek Banco de Portugal
Catedral da Sé do Funchal
Catedral da Sé do Funchal
Widok na Funchal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz