wtorek, 19 grudnia 2017

Madera - dzień 3

Pierwszym punktem naszej dzisiejszej wycieczki był ogrody - Palheiro gardens. Do celu dotarliśmy dzięki mapom Google bowiem nasza nawigacja w wersji "offline" nie miała ich w swojej bazie.  Wejście do ogrodów kosztuje 11 euro za osobę, i przyznam, że ogrody nie są warte tej ceny... Na pewno można w nich spędzić przyjemnie czas spacerując czy siedząc na ławeczkach, ale cena 11 euro za osobę jest zdecydowanie wygórowana.
Ogrody Palheiro gardens
Ogrody Palheiro gardens
Żywopłot budzący jednoznaczne skojarzenia :)
Widok na Funchal z Palheiro gardens
Widok na Funchal z Palheiro gardens


Gdy znudziło się nam spacerowanie po ogrodach wróciliśmy do samochodu i udaliśmy się kierunku Pico do Arieiro - czyli góry wysokiej na 1810 m. Wjazd wypożyczonym Nissanem Micrą nie sprawił nam zbyt wielkich trudności. Czasem jedynie musieliśmy redukować bieg na 1 aby wjechać pod bardziej strome wzniesienie. Martwiła nas jednak pogoda, bowiem większą część drogi pokonaliśmy znajdując się pośrodku chmur i padającej mżawki. Gdy jednak wjechaliśmy sam szczyt okazało się, że przebiliśmy się przez warstwę chmur i naszym oczom ukazało się bezchmurne niebo i piękne słońce. Było jednak dość chłodno, zatem warto mieć ze sobą cieplejszą kurtkę i czapkę.

Parking w chmurach na Pico do Arieiro
Parking w chmurach na Pico do Arieiro
Widok rozpościerający się z punktu widokowego
Trzecim odwiedzonym przez nas dzisiaj miejscem była miejscowość Ribeiro frio w której zaczynał się krótki spacer przy levadzie do punktu widokowego Balcoes. Droga była prosta i prowadziła przez las. Odległość do pokonania to 1,5 kilometra w jedną stronę a zatem zarówno osoby starsze jak i kobiety w ciąży nie powinny mieć problemu z jej pokonaniem. Będąc na Maderze warto odwiedzić chociaż jedną z levad. 

Levada w Ribeiro Frio
Mieszkaniec uprawiający swoje strome pole
Po zakończeniu spaceru nastała godzina przyjmowania przez moją Żonę progesteronu a zatem musieliśmy znaleźć restaurację z ładną i czystą łazienką. Wybór padł na restaurację Cafe Restaurant Jardim do Vale, która mieści się nieopodal miejsca w którym rozpoczęliśmy spacer do Balcoes. W restauracji mimo, że palił się kominek było dość chłodno. Ceny w karcie dań były jednymi z wyższych na jakie natknęliśmy się na Maderze, ale na szczęście w promocji był pałasz czarny za 9 euro. Moja Żona stwierdziła że była to najlepiej doprawiona ryba jaką do tej pory jadła. Zatem myślę, że warto odwiedzić tą restaurację będąc  w Ribeiro Frio.

Gdy już się najedliśmy, przyszedł czas na powrót do samochodu. Kolejnym punktem naszego programu był przejazd przez płaskowyż Eira do serrado aż do doliny zakonnic Curral das freiras. Przejazd płaskowyżem daje szansę na podziwianie niezwykle malowniczych krajobrazów. Droga jest jednak dość wąska i zgodnie z informacją na jest otwarta jedynie w godzinach 9 - 17.

W połowie drogi znajduje się punkt widokowy z którego można zobaczyć otoczoną ze wszystkich stron górami Dolinę Zakonnic. Muszę przyznać, że widok robi wrażenie. Zgodnie z tym co powiedziała nam rezydentka na spotkaniu organizacyjnym, w dawnych czaszach gdy nie było jeszcze tuneli, osoby słabe czy niepełnosprawne, które urodziły się w Dolinie Zakonnic mogły nigdy nie zobaczyć oceanu bowiem nie były w stanie wydostać się z tego miasta.
Widok na Dolinę Zakonnic z punktu widokowego
Same miasteczko Curral das freiras nie jest niczym specjalnym. Są w nim z 2 restauracje, 3 sklepy z podobnym asortymentem. Zgodnie z informacjami z przewodnika, Dolina Zakonnic słynie z jadalnych kasztanów. Było zatem jedno stoisko na którym pieczone kasztany można było kupić. Za 2 euro kupiliśmy paczkę pieczonych kasztanów, które niestety nie smakowały mojej Żonie.W pobliskim sklepie miałem okazję spróbować tradycyjnego likieru kasztanowego - który nie był zbyt smakowity a co za tym idzie nie zdecydowałem się na jego zakup. Podstawową wadą likieru kasztanowego było to, że gdybym pił go z zamkniętymi oczami to nie wiedziałbym z czego był zrobiony...

Pieczone kasztany z Doliny Zakonnic
Pieczone kasztany z Doliny Zakonnic
Ostatnim punktem naszego dzisiejszego programu był ogród botaniczny Jardim botanico de madeira. Wstęp do ogrodu to jedynie 5,5 euro za osobę, a sam ogród jest zdecydowanie ładniejszy w porównaniu z ogrodami Palheiro jakie widzieliśmy dziś o poranku. Szczerze powiem, że ogrody Palheiro można pominąć i przeznaczyć więcej czasu na ogród botaniczny. 
Co ważne z Jardim botanico de Madeira można wjechać kolejką na Monte, na który jest kolejny ogród. My wjazd na Monte mieliśmy zaplanowany innego dnia, a zatem skoncentrowaliśmy się na zwiedzaniu samego ogrodu. Mam nadzieję, że poniższe kilka zdjęć pokaże jak ładny jest to ogród.

Jardim botanico de madeira
Jardim botanico de madeira
Oryginalny kwiatek w Jardim botanico de madeira
Palmy w Jardim botanico de madeira

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz