środa, 20 grudnia 2017

Madera - dzień 4

Czwartego dnia pobytu na Maderze wybraliśmy się do wulkanicznych jaskiń zlokalizowanych w miejscowości São Vicente. Do São Vicente można dojechać na dwa sposoby:
  • krętą drogą przez przełęcz Encumeda.
  • prostą drogą przez tunele.
Widok z drogi wiodącej przez przełęcz Encumeda


My wybraliśmy drogę przez przełęcz Encumeda gdyż moja Żona stwierdziła, że przejażdżka ta zagwarantuje nam niezapomniane widoki. Jak się okazało miała całkowitą rację. Pobocze krętej drogi porastała bujna roślinność taka jak wielkie paprocie czy liliowce. Było to pierwsze miejsce w którym też udało nam się spotkać kwitnące liliowce.
Wielkie paprocie
Liliowce wzdłuż drogi przez przełęcz Encumeda
Liliowce rosnące wzdłuż drogi
Droga przez przełęcz Encumeda trwała 17 minut dłużej niż wyznaczona przez GPS trasa przez tunele ale muszę przyznać, że nie był to czas stracony.

Do jaskiń Grutas e Centro de Vulcanismo dotarliśmy w sam raz aby kupić bilet i bez dłuższego oczekiwania mogliśmy rozpocząć wycieczkę z przewodnikiem. Koszt biletu to 8 euro za osobę a czas potrzebny na zwiedzanie to około 90 minut. 

Drzewiaste paprocie - niezwykle popularne na Maderze
Jaskinie w kompleksie Grutas e Centro de Vulcanismo
Jaskinie w kompleksie Grutas e Centro de Vulcanismo
Jaskinie w kompleksie Grutas e Centro de Vulcanismo
Jaskinie zostały otwarte dla zwiedzających 1996 roku a co za tym idzie są względnie nową atrakcją turystyczną. Mimo, że nie są tak malownicze jak jaskinie na Majorce Coves del Hams, to jednak są warte zobaczenia. 
Gdy zwiedzanie jaskiń dobiegło końca wróciliśmy do samochodu i skierowaliśmy się w stronę miejscowości Siexal. Po drodze zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym - Véu da Noiva Viewpoint, w którym to złapał nas deszcz.

Punkt widokowy Veu da Noiva Viewpoint na Maderze
Punkt widokowy Veu da Noiva Viewpoint
Samo miasteczko Seixal jest nieduże, w którym poza plażą czy naturalnymi basenami nie ma praktycznie nic. Zwiedzaliśmy je w ekspresowym tempie ponieważ padała lekka mżawka.

Plaża w miasteczku Seixal
Baseny naturalne w miasteczku Seixal
Jadąc dalej w stronę Porto Moniz zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w punkcie widokowym: Miradouro da Eira da Achada. Ciekawym elementem tego punktu widokowego było zaparkowane porsche w którym spały dwie osoby. Do tej pory myślałem, że jak kogoś stać na Porsche to stać go również na nocleg, ale jak widać bardzo się myliłem...
Widok z Ribeira da Janela Viewpoint
Warto nadmienić, że kiedyś do Porto Moniz można było dojechać drogą biegnącą przy samym brzegu oceanu. Obecnie ta droga jest wyłączona z użytku a podróż odbywa się tunelami co jest za pewnie szybsze ale nie tak atrakcyjne.
Stara droga do Porto Moniz biegnąca wzdłuż oceanu

Po dotarciu do Porto Moniz zaparkowaliśmy na bezpłatnym ogromnym parkingu zlokalizowanym przy samym oceanie. Z nieznanych nam powodów wiele osób nie korzystało z tego darmowego parkingu pozostawiając swoje samochody na miejscach w kolorze niebieskim, gdzie istniała konieczność opłacenia parkometrów.
Pierwszym naszym celem w Porto Moniz był obiad właśnie zbliżała się godzina przyjmowania leków przez moją Żonę. W restauracji Dom Peixe zjedliśmy najdroższą rybę na Maderze bowiem za pałasza z bananami przyszło nam zapłacić 13 euro. No ale na Żonie się nie oszczędza... 
W Poro Moniz mimo brzydkiej pogody turystów było dość sporo mimo, że naturalne baseny nie zachęcały do kąpieli.
Piękne kolory oceanu w Porto Moniz
Naturalne baseny w Porto Moniz
Naturalne baseny w Porto Moniz
Wybrzeże w Porto Moniz
Kolejnym punktem naszego intensywnego planu dnia był punkt widokowy Miradouro do Teleférico das Achadas da Cruz. Z tego miejsca rozpościera się przepiękny widok w dół... Istnieje też możliwość zjechania kolejką nad ocean, ale moja Żona nie chciała skorzystać z tego środka transportu. W każdym razie wygląda jakby wagonik kolejki jechał w przepaść...
Widok na ocean z Miradouro do Teleférico das Achadas da Cruz
Kolejka górska z Miradouro do Teleférico das Achadas da Cruz
Kolejka górska z Miradouro do Teleférico das Achadas da Cruz
Ponieważ kolejką górską nie jechaliśmy po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Ostatnim punktem naszej dzisiejszej wycieczki była latarnia w Ponto do pargo. Droga do celu naszej podróży prowadziła przez eukaliptusowy las. Zapach był tak intensywny, że wdzierał się do naszego samochodu. Gdy nadarzyła się okazja, zdecydowaliśmy się zatrzymać samochód aby móc się przez chwilę delektować tym pięknym zapachem. Znalezione na drodze kilka listków eukaliptusa wzięliśmy ze sobą w dalszą drogę dzięki czemu mieliśmy naturalny odświeżacz powietrza w aucie.
Droga wiodąca przez eukaliptusowy las
W Ponto do Pargo jest punkt widokowy i latarnia. Istnieje możliwość odbycia krótkiego trekkingu wzdłuż brzegu oceanu z latarni do punktu widokowego. Można też w oba miejsca przyjechać samochodem. Łatwo się domyślić, że skorzystaliśmy z drugiej możliwości..
Widok na ocean z Ponto do pargo
Latarnia w Ponta do Pargo
Latarnia w Ponta do Pargo
Dzień zakończyliśmy wizytową w supermarkecie zlokalizowanym nieopodal miejscowości Garajau. Pierwszy raz miał okazję zobaczyć suszone dorsze. Przez ich intensywny zapach moja Żona prawie zwymiotowała na podłogę w sklepie....

Suszone dorsze w supermarkecie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz