Na koniec pobytu niestety czymś się zatrułem.. Lekarz, który był w siedzibie mojej firmy przepisał mi antybiotyk na biegunkę podróżną. Niestety musiałem zaprzestać próbowania tacos czy quesadillas i zastąpić je chlebem oraz bananami. Zamiast soków ze świeżych owoców przerzuciłem się na herbatę. Niestety jak się okazało herbatę bardzo trudno jest kupić w sklepach w Meksyku. Dopiero w piątym sklepie udało mi się kupić jedno opakowanie herbaty...
Przed powrotem do Polski udało mi się jeszcze odwiedzić targ - mercado de la ciudadela, na którym można kupić różnorodne rękodzieło - sombrero, biżuterię z kuleczek ( chaquiras ) czy ubrania. Koniecznie trzeba się targować bowiem ceny wyjściowe są mocno zawyżone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz