środa, 8 kwietnia 2015

Japonia - dzien 3

Dzisiaj wybraliśmy się do Kamakury z dworca Tokyo Station. Razem z biletem do Kamakury kupiliśmy w JR Ticket Office bilet na shinkansen do Kyoto. Tym razem bezproblemowo udało się nam zapłacić za bilet kartą kredytową. Do potwierdzenia zakupu nie został jednak wykorzystany PIN ale podpis. Mimo to zakup okazał się skuteczny, a pieniądze zostały zablokowane na rachunku karty.
Dzień był deszczowy więc zwiedzanie Kamakury nie należało do przyjemnych. Praktycznie cały czas padał deszcz i było około 5 stopni. Dobrze, że mieliśmy ze sobą ciepłe ubrania, czapki , rękawiczki i parasolki.
Na początku skierowaliśmy się w stronę Wielkiego Buddy - czyli jednej z głównych atrakcji w miejscowości Kamakura. Po drodze natknęliśmy się na ciekawą wystawę ze sztucznymi lodami.

Sztuczne lody
Po dotarciu na miejsce przywitał nas tłum turystów, którzy chcieli zobaczyć Wielkiego Buddę mimo wyjątkowo paskudnej tego dnia pogody.

Wielki Budda
Następnym punktem programu była Świątynia zmarłych dzieci - Hase-Dera. Po drodze posililiśmy się najdroższym do tej pory udonem z tempurą - 1300 Yen. Aczkolwiek czego człowiek nie zrobi żeby się rozgrzać:). Na deser kupiliśmy sobie ciastko ze słodkiej czerwonej fasoli.
Świątynia zlokalizowana jest na wzniesieniu, wśród bujnej roślinności.  Przed wejściem do Hase - Dera znajduje się okazały bonsai.
Wejście do Hase-Dera
 W świątyni są liczne malutkie kamienne figurki, które reprezentują zarówno dzieci nienarodzone, jak i te które urodziły się martwe czy zmarły we wczesnym niemowlęctwie. Ludzie często przynoszą tu zabawki, słodycze czy kwiatki i składają w świątyni. Dla nas było to miejsce szczególne...


Dzieci w Hase-Dera
Po zwiedzeniu Kamakury mieliśmy w planie przenieść się do Yokohama, aczkolwiek porzuciliśmy te plany ze względu na paskudną pogodę i fakt iż zdążyliśmy już mocno zmarznąć. Nie chcieliśmy się przeziębić szczególnie ze względu na ciążę mojej Żony. 
Na dworcu w Tokyo zdecydowaliśmy się na zakup biletu na Shinkansen w relacji Osaka - Tokyo. Wynikało to z tego, że za wszystkie bilety chcieliśmy płacić kartą, a niestety jak nauczyło nas doświadczenie możliwość ta nie była wszędzie dostępna.
Przed powrotem do pokoju zjedliśmy znakomity Udon Curry żeby się rozgrzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz