sobota, 11 kwietnia 2015

Japonia - dzien 7

Po śniadaniu udaliśmy się pociągiem JR z dworca kolejowego Osaka do miejscowości Nara. W planie mieliśmy zobaczyć świątynię Todaiji oraz spotkanie z biegającymi po ulicach sarnami. Bilet w jedną stronę do Nara to koszt 800 yen, a pociąg jedzie 55 minut. Za bilet można zapłacić kartą w biurze JR, które znajduje się na dworcu kolejowym w Osaka.
Gdy dotarliśmy do Nary, przesiedliśmy się do autobusu aby dotrzeć pod samą świątynię. Jednorazowy bilet na autobus to 210 yen. Już po drodze naszą uwagę zwróciły biegające swobodnie sarny, które nawet czekały z przejściem przez ulicę aż światło zmieni się na zielone.
W pobliżu świątyni Todaiji saren jest bardzo dużo. Za 150 yen można kupić specjalne krakersy służące do dokarmiania saren. Gdy tylko kupiliśmy takie krakersy  pojawiło się koło nas chyba z 10 saren, które zaczęły mnie szturchać i podgryzać, do momentu aż nie oddałem im ostatniego krakersa. Wtedy poszły szukać innego turysty :)
W parku otaczającym świątynię, czas można spędzić bardzo przyjemnie a sama świątynia też robi wrażenie.
 


Jedyny problem sprawia dostępność jedzenie w parku otaczającym świątynie. Z restauracji do której weszliśmy wyproszono nas bowiem chcieliśmy zamówić jeden Udon do podziału na dwie osoby, jak to zawsze robiliśmy. Kelner stwierdził, że każda z osób musi zamówić przynajmniej jedno danie. Dlatego też zdecydowaliśmy się opuścić lokal a niewielki głód zaspokoiliśmy lodami.
Około godziny 15 byliśmy już ponownie na dworcu kolejowym w Nara. Przed wejściem na stację odwiedziliśmy pobliski supermarket w którym kupiliśmy opakowanie maki oraz kilka warzyw w tempurze. Po raz pierwszy też spotkaliśmy batoniki KitKat o smaku zielonej herbaty. Okazały się bardzo smaczne!
KitKat o smaku zielonej herbaty


Gdy wróciliśmy do Osaki, udaliśmy się w stronę zamku OsakaJo. Obawialiśmy się czy będzie otwarty, ale na stronie internetowej  znaleźliśmy informacje o wydłuzonych godzinach otwarcia w okresie kwitnienia wiśni. Niestety jak się okazało po dotarciu do zamku, wiśnie chyba już zdążyły przekwitnąć bowiem kasy były już zamknięte. Pozostało nam zrobienie zdjęcia zamku z zewnątrz.


W parku otaczającym zamek, odbywały się liczne imprezy japońskiej młodzieży w większości zakrapiane alkoholem.
Ponadto mieliśmy wrażenie że za chwilę w parku odbędzie się bal przebierańców. Świadczyły o tym stroje Japonek.


My jednak nie mieliśmy odpowiednich strojów na udział w balu przebierańców dlatego zdecydowaliśmy się na powrót do hotelu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz