Dzisiejszy poranek rozpoczęliśmy od zjedzenia śniadania w jednej z
lokalnych knajpek. Oczywiście jak łatwo się domyślić - karaibska perła
Kolumbii odbiega cenami od reszty kraju...Kacper skosztował arepas con queso y jamon
a ja pozostałam przy tostach.
Następnie taksówką (5000 COP) udaliśmy się na główną plażę. Niestety
mimo, że cała Kolumbia i obywatele USA bardzo zachwycają się tym miastem
(rzeczywiście ma piękne miejsca, ale o tym później), plaża nie należy
do najpiękniejszych. Największym jej minusem dla nas jest duża ilość
turystów a tym samym naganiaczy i sprzedawców wszystkiego, od których
ciężko się uwolnić. Piasek też nie powala, ale za to morze jest
cieplejsze niż nasza woda pod prysznicem:) Poplażowaliśmy, odpoczęliśmy i
wykupiliśmy wycieczki - city tour na dziś, czyli zwiedzanie miasta kolorowym autobusem i kąpiel błotną
na jutro. Z plaży o 12 przegoniła nas burza, ale i tak mieliśmy się
zbierać, bo o 13:30 mieliśmy odbyć wycieczkę, a jeszcze chcieliśmy zjeść
obiad.
Co do city tour - po przekalkulowaniu, bardziej się opłaca skorzystać z
tej opcji, niż na własną rękę, mając do dyspozycji tylko 1 dzień tak jak
my (35 000COP za osobę). Kolorowym autobusem z przewodnikiem
objechaliśmy miasto i zwiedziliśmy główne punkty programu.
Zaczęliśmy od orientacyjnej przejażdżki, potem było Convento de la Popa, Castillo de San Felipe de Barajas i na koniec pozostało nam stare miasto.
Wycieczka trwała ok 4 godzin, przewodnik ciekawie opowiadał,
dowiedzieliśmy się sporo na temat historii Cartageny, także było warto:)
Największe wrażenie zrobiła na nas forteca Castillo de San Felipe de Barajas, z której to żołnierze bronili miasta.
Główną atrakcją, poza bardzo dobrze przetrwałą całością budynków i
murów, były tunele, którymi żołnierze przemieszczali się i zmieniali
front, jeśli któryś został zdobyty. Trzeba przyznać, że Ci którzy
budowali to miejsce mieli wszystko bardzo dobrze przemyślane i
zaplanowane. Gdy dotarliśmy na stare miasto, zaczęło się już ściemniać.
Trzeba przyznać, że starówkę mają przepiękną. Bardzo dobrze zachowane
kamieniczki z wysokimi balkonami, często porośniętymi kwiatami,
kościoły, główne place - robią wrażenie. Przyjemny spacer zakończyliśmy
skosztowaniem krewetek i ślimaków sprzedawanych w popularnych tutaj
budkach. Przepyszne:)
Jutro mamy w planie wycieczkę do wulkanu błotnego i zwiedzenie Palacio de la Inquisicion.
dfs
dfs
ds
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz