poniedziałek, 28 grudnia 2015

Meksyk - ostatnie dni

Na koniec pobytu niestety czymś się zatrułem.. Lekarz, który był w siedzibie mojej firmy przepisał mi antybiotyk na biegunkę podróżną. Niestety musiałem zaprzestać próbowania tacos czy quesadillas i zastąpić je chlebem oraz bananami. Zamiast soków ze świeżych owoców przerzuciłem się na herbatę. Niestety jak się okazało herbatę bardzo trudno jest kupić w sklepach w Meksyku. Dopiero w piątym sklepie udało mi się kupić jedno opakowanie herbaty...

Przed powrotem do Polski udało mi się jeszcze odwiedzić targ - mercado de la ciudadela, na którym można kupić różnorodne rękodzieło - sombrero, biżuterię z kuleczek ( chaquiras ) czy ubrania. Koniecznie trzeba się targować bowiem ceny wyjściowe są mocno zawyżone.

Wracając nabyłem butelkę popularnego alkoholu - Mezcal Gusano Rojo.


Najstarszy zawód świata na ulicach Meksyku

Meksyk - weekend

Po śniadaniu wybrałem się metrobusem w stronę dworca autobusowego - Autobuses del norte. Korzystając z map Google ustaliłem, że  przystanek najbliższy dworca to Potero.
Autobusy do piramid Teotihuacan odjeżdżają z sali 7, a bilet w jedną stronę kosztuje 44 peso. Jak się okazało po odjechaniu z dworca, autobus ma jeszcze jeden przystanek na którym zostały wypełnione wszystkie miejsca stojące....
Gdy dotarliśmy na miejsce kierowca krzyknął tylko piramides, żeby przypadkiem obcokrajowcy nie zostali w autobusie.
Wejściówka do piramid to koszt 64 peso, a co za tym idzie moja wycieczka zamknęła się w kwocie 152 peso. Dla porównania wycieczka zorganizowana to koszt około 45 usd.
Piramidy

Piramidy

Piramidy robią niesamowite wrażenie. Obecnie można wejść jedynie na szczyt piramidy Słońca bowiem podobno od 2004 roku zauważono, że piramida Księżyca może się zawalić pod naporem ludzi.
Piramida Słońca
Tereny piramid zamieszkiwała ludność zwana -Teotihuacan a nie jak mi się wydawało Aztekowie. Aztekowie byli w na terenach Meksyku.

Na obejście całego kompleksu trzeba przeznaczyć minimum 3 godziny. Koniecznie należy zabrać ze sobą wodę, coś do jedzenia oraz krem do opalania. Ja niestety tego ostatniego zapomniałem bowiem wszyscy w pracy mówili mi, że na weekend będzie brzydka pogoda z deszczami ze względu na Huragan Patrycja.
Zamiast deszczu było jednak piękne słońce a co za tym idzie ja się pięknie spaliłem..
Piramida Księżyca widziana z piramidy Słońca
Z kompleksu najlepiej wyjść przez wyjście nr 3 (najbliżej piramidy Księżyca) bowiem tam ma pierwszy przystanek autobus powrotny do Meksyku.
Wracając wysiadlem z autobusu przy przystanku Indios Verdes dzięki czemu miałem zdecydowanie krótszy spacer do metrobusu.

Po powrocie do Meksyku udałem się ulicą Paseo de Reforma w stronę zamku Chapultepec. Zamek niestety jest obrośnięty wysokimi drzewami zatem nie ma jak go z zewnątrz podziwiać. W samym zamku mieści się muzeum do którego wejście kosztuje 64 peso. Osobiście nie przepadam za zwiedzaniem muzeum więc zrezygnowałem z wejścia. Dookoła zamku jest rozległy park po którym zdecydowałem się pospacerować. W parku można popływać na rowerkach wodnych, kupić coś na jednym z setek stoisk, odwiedzić zoo i ogród botaniczny. W zoo nie byłem, ale ogród botaniczny to był najgorszy ogród jaki kiedykolwiek widziałem. Odniosłem wrażenie że pracownicy parku po prostu zapomnieli, że ogród ten istnieje i przestali się nim zajmować.
W trakcie spaceru miałem okazję spróbować kolejnych tradycyjnych potraw takich jak gorditas.

Stoisko z lokalnymi plackami - gorditas
Stoisko z lokalnym specjałem na bazie kukurydzy

Meksyk - pierwsze dni

Do Meksyku poleciałem na dwa tygodnie w podróż służbową.  

Na miejsce dotarłem samolotem Lufthnasa z przesiadką w Monachium. Cała podróż trwała łącznie około 17 godzin a do hotelu Le Meridien zlokalizowanego na AV. PASEO DE LA REFORMA NO. 69 dotarłem z lotniska taksówką.
Pomnik Rewolucji
Pierwszej nocy po dotarciu na miejscu spało mi się bardzo kiepsko i dzień rozpocząłem już o 4 rano. W drodze do pracy, zauważyłem że wiele kobiet wykorzystuje podróż pociągiem na poprawienie swojego wyglądu. Bardzo popularna okazała się być tzw. lokówka do rzęs.
Popularny w Meksyky garbusik
Na pierwszy obiad miałem okazję spróbować lokalnej potrawy - Enchiladas de mole oraz napoju z tamaryndowca. 

Pozostałe dni do weekendu spędziłem głównie na pracy i testowaniu różnych miejscowych smakołyków, gdyż ze względu na obowiązki służbowe nie miałem czasu na zwiedzanie. 

Powszechne stragany z jedzeniem
Osobom, które poszukują kulinarnych uniesień warto polecić restaurację - La Casa de Tońo
Spróbowałem tu doskonałej zupy - pozole de cabeza de cerdo, oraz napoju agua horchata. Pozole to taki trochę odpowiednik naszego rosołu ale z dużą ilością dodatków. 
Jedynym mankamentem lokalu była obsługa, która zdecydowanie za szybko przyniosła nam wszystkie zamówione potrawy zapełniając w ten sposób stolik tak, że trudno było cokolwiek na nim ruszyć. 

Jedną z większych atrakcji Meksyku jest niewątpliwie łatwy dostęp do soków ze świeżych owoców. Na ulicznym straganie można kupić litrowy sok np z guawy i ananasa za jedyne 20 peso, czyli jakieś 5 zł.

Soki ze świeżych owoców
Na każdym kroku można spotkać stragany z tacos czy innymi lokalnymi smakołykami takimi jak - pambazo ( smażony chleb z pikantnymi dodatkami).

czwartek, 16 kwietnia 2015

Japonia - dzien 11

Dziś był nasz ostatni dzień w Japonii a co za tym idzie ostatnie spotkanie z ubranymi w maseczki Japończykami. 
W metrze
Na lotnisko przedostaliśmy się bezpośrednim pociągiem ze stacji Asakusa. Koszt biletu to 1290 yen. Ważne aby sprawdzić wcześniej o której odjeżdża pociąg gdyż nie kursują one zbyt często z tej stacji. Trzeba też zwrócić uwagę na sygnalizację na stacji, aby przypadkiem nie wsiąść do zwykłego podmiejskiego pociągu który na lotnisko nie dojeżdża. My wsiedliśmy do kolejki o 8:31 i na terminalu 1 lotniska Narita bylismy o 9:40.
Czasu na oddanie bezprzewodowego routera, nadanie bagażu i wydanie ostatnich yenów mieliśmy w sam raz. Nasz samolot wystartował punktualnie o 12:00 kończąc w ten sposób naszą przygodę z Krajem Kwitnącej Wiśni.

środa, 15 kwietnia 2015

Japonia - dzien 10

Dziś jest przedostatni dzień naszej wycieczki do Japonii.  Jutro o 12 mamy lot powrotny do Polski. 
Ostatni dzień zwiedzania postanowiłem rozpocząć od wyprawy w okolice stadionu na którym odbywają się walki sumo w dzielnicy Ryogoku.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Japonia - dzien 9

Nadszedł dzień opuszczenia Osaki i powrotu do Tokio.  Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę dworca kolejowego w Osaka. Po drodze zaskoczyło nas, że już przed otwarciem kasyna ustawiają się do niego kolejki zapalonych graczy. Widocznie każdy ma inny sposób na życie! 
Na podróż shinkansenem kupiliśmy zestaw sushi z omletem, tofu i grzybami oraz 3 pierogi z ryżem. Bardzo smaczne!
Shinkansen
Po dotarciu do Tokio metrem udaliśmy się do dzielnicy Asakusa gdzie znajdował się nasz hotel - Asakusa Ryokan Toukaiso. Hotel okazał się porażką pod każdym względem. Nie mogłem uwierzyć jakim cudem hotel ten ma na booking.com opinię 7.9/10 a na tripadvisor 4/5. Był to najgorszy z hoteli w których byliśmy w Japonii. Po wejściu do niego jedyne na co miało się ochotę to z niego wyjść... Pokój był mały i do tego z nieprzyjemnym zapachem. Zęby musieliśmy myć pod prysznicem ponieważ w malutkiej umywalce zlokalizowanej w przedpokoju było to niemożliwe. Był to też jedyny hotel bez "inteligentnej deski sedesowej". Odnosiłem wrażenie że od czasu budowy hotel nie doczekał się remontu. Cena hotelu była praktycznie identyczna jak Toyoko Inn w którym wcześniej byliśmy w Tokio. Nikomu nie jestem w stanie polecić tego hotelu. Wręcz każdego namawiałbym na znalezienie innego hotelu.
Ilekroć podróżuję metrem w Japonii, za każdym razem bardzo podobają mi się reklamy w metrze. Fascynujące jest też optymalne wykorzystanie przestrzeni reklamowej zwłaszcza przez wieszanie reklam nad głowami pasażerów.
Dziewczyny

Oh Baby
Wieczorem, wybraliśmy się na zwiedzanie pobliskiej okolicy. Zwabieni zapachem, spróbowaliśmy ciasteczek w kształcie rybki. Moja Żona zdecydowała się na wersję z czekoladą a ja z czerwoną fasolą. Muszę przyznać, że mój wybór był wybitnie nietrafiony podczas gdy ciastko mojej Żony było wyśmienite. Później spróbowaliśmy popularnych krakersów ryżowych smażonych na miejscu. Były bardzo smaczne.
Ryżowe krakersy
Na zakończenie dzisiejszego dnia wybraliśmy się do pobliskiego centrum handlowego. W pamięci utkwiły nam wielkie storczyki, które z daleka wyglądały zupełnie jak sztuczne.

Storczyki



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Japonia - dzien 8

Nie mieliśmy zbyt wielu punktów programu w Osace, dlatego też po leniwym poranku wybraliśmy się metrem do akwarium -  Osaka Aquarium Kaiyukan. Bilet wstępu to wydate 2300 yen ale można płacić kartą bez problemu. 
Sama akwarium jest dość duże i spokojne zwiedzanie zajmuje około 3 godzin. Warto wziąć ze sobą jakieś przekąski gdyż w środku jest chyba tylko jedna mała kawiarnia.W akwarium można zobaczyć różnorodne zwierzęta jak kraby-pająki, rekiny-młoty czy różnorodne meduzy.

Wydra

Rekin-młot

Kalmar

Krab-pająk

Meduza
Bardzo fajna jest możliwość dotykania ryb po wcześniejszym umyciu rąk. Można dotykać małe rekiny czy płaszczki.Nie przypominam sobie innego akwarium na świecie, w którym byłaby taka możliwość.
Po wyjściu z akwarium zdecydowaliśmy się spróbować lokalny specjał - takoyaki. Są to smażone kulki ciasta z nadzieniem z ośmiornicy. Niestety do dzisiaj nie wiem, czemu potrawa ta jest tak popularna bowiem mi w ogóle nie smakowała. Dla porównania zakupiłem takoyaki w dwóch barach, w każdym z nich smakowało tak samo źle.
Smażenie takoyaki
Takoyaki na talerzu
Po tej nieudanej przygodzie z japońską kuchnią udaliśmy się do wieży widokowej Tsutenkaku. Gdy wysiedliśmy z metra, okazało się że znaleźliśmy się po środku ulicy sex-shop'ów.  Okazuje się, że sklepy rozpusty w Japonii są bardziej otwarte na klientów niż ma to miejsce na przykład w Polsce. Wejście do przykładowego sklepu wygląda jak poniżej.

Wejście do Sex-shopu
W jednym sklepie do którego weszliśmy dominowały mangi w różnych wersjach i kolorach. Były też do kupienia wybrane części ciała mangi w wersji silikonowej :)
Dodatkowo można było wybierać spośród licznych filmów z których niektóre były odtwarzane w sklepie, żeby zapoznać się z tematyką przed zakupem..  Interesująca była możliwość zakupu płyty w zestawie z bielizną aktorki :)
Zestaw: film DVD z bielizną
Po tej krótkie chwili rozpusty udaliśmy się w stronę wieży Tsutenkaku.
Wejście na wieżę usytuowane jest w podziemiach, do których można dostać się windą lub schodami. 
Ze szczytu można podziwiać panoramę miasta Osaka. 
Osaka
Gdy opuściliśmy wieże udaliśmy się do zlokalizowanego przy samej wieży baru podającego kolejny lokalny smakołyk - Kushikatsu. Bar który wybraliśmy miał bardzo dobre oceny na tripAdvisor  i nazywał się Ganso Kushikatsu Daruma Janjanten. Kushikatsu to nic innego jak różne mięsa czy warzywa, smażone na głębokim tłuszczu i podawane na patyku. Pewnie dlatego, że wyglądaliśmy na zagubionych dostaliśmy na kartce instrukcję w jaki sposób należy jeść kushikatsu. Była bardzo pomocna a samo jedzenie znakomite!



Gdy się trochę wzmocniliśmy wróciliśmy do naszego hotelu w dzielnicy Juso. Dopiero teraz zauważyliśmy, że obok naszego hotelu Toyoko Inny zlokalizowany był jeden z hoteli miłości - My Dear II.