wtorek, 9 sierpnia 2016

Bulgaria - Zwiedzanie

W trakcie naszych wakacji na Słonecznym Brzegu udało nam się na własną rękę zrealizować dwie wycieczki.

Na pierwszy ogień poszło stare miasto w Nessebar. Ze Słonecznego Brzegu można tam bardzo łatwo dojechać na własną rękę czy nawet wybrać się spacerkiem. Z okolicy naszego hotelu Forum Sunny Beach jeździła turystyczna kolejka, którą w 8-10 minut można było dojechać pod samo stare miasto. Koszt takiej przejażdzki to 3 lev za osobę. Dla porównania spacer z hotelu Forum Sunny Beach to jakieś 30 - 35 minut. Istnieje również możliwość skorzystania z autobusu miejskiego za 1,3 lev za osobę.  Zatem zupełnie nie ma potrzeby korzystać z wycieczki organizowanej przez biuro podróży
Mury Nessebar
Stare Miasto w Nessebar jest bardzo klimatycznym miejscem, z pięknymi domkami. Niestety jest tu również bardzo tłoczno. Na każdym kroku można spotkać turystów z Polski co przypuszczalnie wynika ze spadku zainteresowania wycieczkami do Turcji czy Egiptu.

Mewa na murze w Nessebar
Tradycyjna bułgarska pizza
Zabytki w Nessebar
Uliczki w Nessebar

Drugą wycieczkę odbyliśmy do miasta Sozopol. Do tej miejscowości łatwo można się dostać wodolotem, który kilka razy dziennie odpływa z portu w Nessebar. Koszt podróży w obie strony to 50 lev za osobę. Godziny można sprawdzić na stronie przeowźnika fastferry.bg. Podróż w jedną stronę trwa 40 minut i jest bardzo przyjemna.
Słoneczny Brzeg widziany z wodolota

Gdy dotarliśmy do Sozopol od razu rzucił nam się w oczy brak takiego tłumu ludzi jak w Nessebar. Dzięki temu zwiedzanie starego miasta było znacznie przyjemniejsze. Gdy zgłodnieliśmy odwiedziliśmy restaurację Del Muro gdzie zjedliśmy małże gotowane na winie i czosnku (600 gr za 10 lev) oraz wypiliśmy po piwie (3,6 lev za 0,5litra). Jedzenie było bardzo dobre, ale niestety obsługa była niemiła. Po obiedzie małżonka skorzystała z tzw. rybiego SPA, i pozwoliła małym rybkom poobgryzać swoje stopy. 15 minut takiego SPA to koszt 5 lev. Na uwagę zasługuje fakt, że na Słonecznym Brzegu jest to dwa razy droższe..
Domki w Sozopol
W drogę powrotną do Nessebar wypłynęliśmy o godzinie 19:00. 4 godziny zwiedzania Sozopol okazały się zupełnie wystarczające
Sozopol widziany z pokładu wodolota


Bulgaria - Pierwsze dni

Pierwszego dnia na plażę dotarliśmy przed godziną 10 rano, i już  o tej godzinie trudno było znaleźć miejsce. Na szczęście ta sztuka się nam udała. 

Muszę przyznać, że piasek jest tak samo ładny jak nad Bałtykiem

Na plaży zdecydowanie bardziej popularne jest korzystanie z dostępnej wolnej przestrzeni tzw. Free Zone, bowiem wypożyczenie leżaka z parasolem to koszt 30 lev za dzień (dwa leżaki + parasol). 
Goście hotelu Forum Sunny Beach, mają możliwość skorzystania z promocji na leżaki hotelu Imperial Resort. Promocja ta to 15 lev za 2 leżaki i perasol za dzień. Gdy wykupimy leżaki, to możemy korzystać z plażowego baru Imperial Resort bez dodatkowych opłat. Jedyną trudnością jest konieczność rezerwoania tych leżaków przynajmniej jeden dzień wcześniej

My jednak zdecydowaliśmy się na wersję ekonomiczną i kupiliśmy własny parasol w sklepie za 20 lev. Służył nam przez cały wyjazd, i jeszcze udało nam się go zabrać do Polski

W Bułgarii dostęp do internetu jest dość utrudniony. W hotelu możliwość korzystania z Wi-Fi przez jeden dzień to koszt 10 lev (1 godzina to 5lev). Zatem są to ceny moim zdanie bardzo wygórowane. Nieporównywalnie bardziej opłaca się kupić na lotnisku za 10 lev kartę SIM z pakietem 2GB na 7 dni.  Taką kartę wystarczy włożyć do naszego telefonu, i już możemy korzystać z internetu praktycznie bez ograniczeń!

Popularne w Bułgarii - rybie spa
Rybie Spa  z bliska

sobota, 30 lipca 2016

Bulgaria - Przyjazd

Transfer z lotniska trwał 1 godzinę 15 minut, a nie jak zapowiadano 35 minut.  Zatem na miejsce przybyliśmy dopiero o 13:10 czasu lokalnego. Po wejściu do hotelu Forum Sunny Beach okazało się, że pokój możemy dostać dopiero od godziny 14:00. Była co prawda oferta dopłaty do wcześniejszego meldunku (20 Lev/ osoba) ale stwierdziliśmy, że nie ma sensu z tej opcji korzystać

Pierwszego dnia przyjazdu nie przysługiwał nam lunch, zatem wybraliśmy się na miasto aby spróbować lokalnych potraw. Wybór padł na "kawarma" - czyli doskonałe danie mięsne. Koszt tej potrawy to 10 lev.  Do tego zamówiliśmy piwo (2,5lev za 0,5litra) oraz cydr (6lev za 0,5litra). A wszystko to w John Smiths Pub. Muszę przyznać, że jedzenie było bardzo dobre, obsługa miła a ceny przystępne

Po obiedzie wybraliśmy się na krótki spacer na plażę. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem takiego tłumu ludzi na plaży. Jeżeli ktoś szuka kameralnego miejsca na wypoczynek, to na pewno nie znajdzie go w Słonecznym Brzegu!

Gdy dostaliśmy nasze opaski All Inclusive i zanieśliśmy bagaże do pokoju przyszedł czas na wypróbowanie baru. Tutaj spotkała nas niespodzianka. Barman nie mówi i nie rozumie po angielsku. Na szczęście niektóre słowa po polsku rozumiał i szczęśliwie udało mi się zamówić drinka - whisky + cola! Niestety nie miałem już tyle szczęścia gdy chciałem zamówić sok. Obojętnie czy prosiłem w języku polskim czy angielskim dostawałem zawsze pomarańczową fantę! Dopiero po czterech dniach przypadkiem dowiedziałem się, że od innego barmana można dostać zwykły sok pomorańczowy.....

Widok na Nessebar

piątek, 29 lipca 2016

Bułgaria - Planowanie

Wycieczkę do Bułgarii zakupiliśmy w biurze podróży TUI na niespełna 3 tygodnie przed wylotem. 

Wybór padł na hotel - Forum Sunny Beach 
Co nas zachęciło do wyboru hotelu? Przede wszystkim atrakcyjna lokalizacja 100 m od plaży!
Poza tym zwracaliśmy uwagę na czas transferu z lotniska, bowiem nie chcieliśmy spędzić zbyt dużo czasu w autobusie w gorącej Bułgarii

Isotne znaczenie miała też cene - 8 dni w wariance all inclusive dla dwóch osób za 4600 zł

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Meksyk - ostatnie dni

Na koniec pobytu niestety czymś się zatrułem.. Lekarz, który był w siedzibie mojej firmy przepisał mi antybiotyk na biegunkę podróżną. Niestety musiałem zaprzestać próbowania tacos czy quesadillas i zastąpić je chlebem oraz bananami. Zamiast soków ze świeżych owoców przerzuciłem się na herbatę. Niestety jak się okazało herbatę bardzo trudno jest kupić w sklepach w Meksyku. Dopiero w piątym sklepie udało mi się kupić jedno opakowanie herbaty...

Przed powrotem do Polski udało mi się jeszcze odwiedzić targ - mercado de la ciudadela, na którym można kupić różnorodne rękodzieło - sombrero, biżuterię z kuleczek ( chaquiras ) czy ubrania. Koniecznie trzeba się targować bowiem ceny wyjściowe są mocno zawyżone.

Wracając nabyłem butelkę popularnego alkoholu - Mezcal Gusano Rojo.


Najstarszy zawód świata na ulicach Meksyku

Meksyk - weekend

Po śniadaniu wybrałem się metrobusem w stronę dworca autobusowego - Autobuses del norte. Korzystając z map Google ustaliłem, że  przystanek najbliższy dworca to Potero.
Autobusy do piramid Teotihuacan odjeżdżają z sali 7, a bilet w jedną stronę kosztuje 44 peso. Jak się okazało po odjechaniu z dworca, autobus ma jeszcze jeden przystanek na którym zostały wypełnione wszystkie miejsca stojące....
Gdy dotarliśmy na miejsce kierowca krzyknął tylko piramides, żeby przypadkiem obcokrajowcy nie zostali w autobusie.
Wejściówka do piramid to koszt 64 peso, a co za tym idzie moja wycieczka zamknęła się w kwocie 152 peso. Dla porównania wycieczka zorganizowana to koszt około 45 usd.
Piramidy

Piramidy

Piramidy robią niesamowite wrażenie. Obecnie można wejść jedynie na szczyt piramidy Słońca bowiem podobno od 2004 roku zauważono, że piramida Księżyca może się zawalić pod naporem ludzi.
Piramida Słońca
Tereny piramid zamieszkiwała ludność zwana -Teotihuacan a nie jak mi się wydawało Aztekowie. Aztekowie byli w na terenach Meksyku.

Na obejście całego kompleksu trzeba przeznaczyć minimum 3 godziny. Koniecznie należy zabrać ze sobą wodę, coś do jedzenia oraz krem do opalania. Ja niestety tego ostatniego zapomniałem bowiem wszyscy w pracy mówili mi, że na weekend będzie brzydka pogoda z deszczami ze względu na Huragan Patrycja.
Zamiast deszczu było jednak piękne słońce a co za tym idzie ja się pięknie spaliłem..
Piramida Księżyca widziana z piramidy Słońca
Z kompleksu najlepiej wyjść przez wyjście nr 3 (najbliżej piramidy Księżyca) bowiem tam ma pierwszy przystanek autobus powrotny do Meksyku.
Wracając wysiadlem z autobusu przy przystanku Indios Verdes dzięki czemu miałem zdecydowanie krótszy spacer do metrobusu.

Po powrocie do Meksyku udałem się ulicą Paseo de Reforma w stronę zamku Chapultepec. Zamek niestety jest obrośnięty wysokimi drzewami zatem nie ma jak go z zewnątrz podziwiać. W samym zamku mieści się muzeum do którego wejście kosztuje 64 peso. Osobiście nie przepadam za zwiedzaniem muzeum więc zrezygnowałem z wejścia. Dookoła zamku jest rozległy park po którym zdecydowałem się pospacerować. W parku można popływać na rowerkach wodnych, kupić coś na jednym z setek stoisk, odwiedzić zoo i ogród botaniczny. W zoo nie byłem, ale ogród botaniczny to był najgorszy ogród jaki kiedykolwiek widziałem. Odniosłem wrażenie że pracownicy parku po prostu zapomnieli, że ogród ten istnieje i przestali się nim zajmować.
W trakcie spaceru miałem okazję spróbować kolejnych tradycyjnych potraw takich jak gorditas.

Stoisko z lokalnymi plackami - gorditas
Stoisko z lokalnym specjałem na bazie kukurydzy

Meksyk - pierwsze dni

Do Meksyku poleciałem na dwa tygodnie w podróż służbową.  

Na miejsce dotarłem samolotem Lufthnasa z przesiadką w Monachium. Cała podróż trwała łącznie około 17 godzin a do hotelu Le Meridien zlokalizowanego na AV. PASEO DE LA REFORMA NO. 69 dotarłem z lotniska taksówką.
Pomnik Rewolucji
Pierwszej nocy po dotarciu na miejscu spało mi się bardzo kiepsko i dzień rozpocząłem już o 4 rano. W drodze do pracy, zauważyłem że wiele kobiet wykorzystuje podróż pociągiem na poprawienie swojego wyglądu. Bardzo popularna okazała się być tzw. lokówka do rzęs.
Popularny w Meksyky garbusik
Na pierwszy obiad miałem okazję spróbować lokalnej potrawy - Enchiladas de mole oraz napoju z tamaryndowca. 

Pozostałe dni do weekendu spędziłem głównie na pracy i testowaniu różnych miejscowych smakołyków, gdyż ze względu na obowiązki służbowe nie miałem czasu na zwiedzanie. 

Powszechne stragany z jedzeniem
Osobom, które poszukują kulinarnych uniesień warto polecić restaurację - La Casa de Tońo
Spróbowałem tu doskonałej zupy - pozole de cabeza de cerdo, oraz napoju agua horchata. Pozole to taki trochę odpowiednik naszego rosołu ale z dużą ilością dodatków. 
Jedynym mankamentem lokalu była obsługa, która zdecydowanie za szybko przyniosła nam wszystkie zamówione potrawy zapełniając w ten sposób stolik tak, że trudno było cokolwiek na nim ruszyć. 

Jedną z większych atrakcji Meksyku jest niewątpliwie łatwy dostęp do soków ze świeżych owoców. Na ulicznym straganie można kupić litrowy sok np z guawy i ananasa za jedyne 20 peso, czyli jakieś 5 zł.

Soki ze świeżych owoców
Na każdym kroku można spotkać stragany z tacos czy innymi lokalnymi smakołykami takimi jak - pambazo ( smażony chleb z pikantnymi dodatkami).