Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo już od 6:30, ponieważ
mieliśmy rozbudowany plan, który i tak nas zaskoczył, ale o tym
później. Poranek rozpoczęliśmy od zjedzenia śniadania w kolumbijskiej
knajpce. Z nowości piliśmy sok wyciskany z lulo, którego do tej
pory nigdzie nie spotkaliśmy. Jest to owoc z rodziny "pomidorowatych" -
bardzo ciekawy w smaku, gdyż przypomina różową gumę do żucia dla
dzieci:) Po śniadaniu udaliśmy się małym busikiem (1500 COP/os) w
kierunku El Fosil.